Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

środa, 29 stycznia 2014

287.Uszczelnianie

"Wrażliwość piękną cechą jest...
Szczęśliwy, kto uniknął jej!"
Skorupka nie dość szczelnie zamknięta. Trzeba to poprawić, na nic nie liczyć, na nic nie czekać i w nic nie wierzyć.

Piękna melodia, a jak się później okazało, to i słowa dość à propos:
The Churchill & Hamilton Flute Bands: Carrickfergus
 [bloger nie chciał mi dołączyć normalnego okienka z filmikiem :-( ]

 Carrickfergus

I wish I was in Carrickfergus, only for nights in Ballygrand.
I would swim over the deepest ocean, the deepest ocean for my love to find,
But the sea is wide and I cannot swim over and neither have I wings to fly.
If I could find me a handsome boatman to ferry me over to my love and die.

My childhood days bring back sad reflections of happy times I spent so long ago.
My boyhood friends and my own relations have all passed on now like melting snow,
But I'll spend my days in endless roaming; soft is the grass, my bed is free.
Ah, to be back in Carrickfergus on that long road down to the salty sea!

And in Kilkenny it is reported there are marble stones as black as ink.
With gold and silver I would support her, but I'll sing no more now till I get a drink.
I'm drunk today and I'm seldom sober, a handsome rover from town to town.
Ah, but I'm sick now, my days are numbered, so come all ye young men and lay me down.


12 komentarzy:

  1. Bardzo mi przykro, że cierpisz :(((
    Absolutly_amateur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miłe z Twojej strony, dziękuję.
      Ale cóż - mam takie życie na jakie zasłużyłem i muszę się z tym pogodzić.

      Usuń
    2. Nie możesz myśleć w tej sposób, to "na jakie zasłużyłem" nie jest prawdą.
      Absolutly_amateur

      Usuń
    3. Patrząc z perspektywy człowieka, który ma już "bliżej niż dalej" sądzę, że jest - umiem dostrzegać i weryfikować związki przyczynowo-skutkowe [w końcu jestem historykiem :-) ].

      Usuń
    4. Nie zgodzę się z tym - bycie samotnym może być wynikiem naszych działań, ale raczej w przypadku, kiedy jesteśmy wyjątkowo wredni i krzywdzimy ludzi, a Ty nie sprawiasz wrażenie wrednego :)
      Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, dużo zdrowia, dużo szczęścia, dużo pomyślności!
      Absolutly_amateur

      Usuń
    5. Dziękuję bardzo za życzenia! :-)

      * * *
      Nie wydaje mi się, by zasadne było tak stanowcze wiązanie samotności z wrednością charakteru i skłonnością do krzywdzenia innych. Taka korelacja może zachodzić w pewnej liczbie przypadków, ale sądzę, że to zdecydowana mniejszość.

      Myślę, że częściej samotność wynika z ludzkich poczynań - działań i zaniechań, bez względu na to czy są one dziełem człowieka dobrego czy niedobrego. Wyobraźmy sobie człowieka dobrego, porządnego, ale z: wysokim poziomem perfekcjonizmu, niską samooceną i nie dość ugruntowanym poczuciem pewności siebie, silnym poczuciem odpowiedzialności wobec rodziny za zaspokojenie ich oczekiwań, wrażliwego na kulturę zachowania oraz dobro i zło płynące z innych ludzi, reprezentującego pewien poziom intelektualny i introwertyka (proszę się nie dopatrywać w tym mojego krypto autoopisu - zestaw wymyśliłem na poczekaniu).

      Nader łatwo można sobie wyobrazić, że ktoś taki będzie z trudem nawiązywał w ogóle jakiekolwiek znajomości, gdyż wyżej wymienione jego uwarunkowania znacznie zawężają mu selekcję. Jeśli dodamy do tego o wiele węższą i trudniej dostępną pulę do wyboru homoseksualistów, to mamy już drastyczne zmniejszenie prawdopodobieństwa.
      Nie trzeba wiele, by nawet względnie nieliczne niepowodzenia skłoniły go do uznania, że nie ma szans powodzenia, a podany wyżej zestaw cech popchnie go ku dalszej konstatacji, że to czego szuka jest dla niego niedostępne, więc lepiej zrezygnować ze starań, bo ich koszty (emocjonalne) nie są kompensowane jakimikolwiek korzyściami. A przecież to tylko jedna pula uwarunkowań – cechy charakteru, a oddziałują i inne: miejsce zamieszkania, zawód, wiek, nie zawsze z mniejszą siłą niż niektóre z osobowościowych.

      Usuń
    6. Zgadzam się z Tobą. Masz rację, to wszystko prawda. Jednak nadal uważam, że stwierdzenie "mam takie życie, na jakie zasłużyłem" jest zbyt ostre... Podświadomie kojarzy mi się z winą i karą... Tak, wiem, to nierealistyczne i bardzo, bardzo naiwne, ale czy nawet jeśli mamy swoje fobie, jesteśmy mało otwarci na innych, mamy niską samoocenę, to czy nie zasługujemy na szczęście...? Powiedz, proszę, że jednak zasługujemy :)
      Poza tym to, jacy jesteśmy, jaki mamy charakter, w jakim środowisku się obracamy, na pewno bardzo silnie wpływa na nasze życie "związkowe", ale przecież pozostaje jeszcze element nieprzewidywalny - czy spotkamy osobę, z którą jesteśmy w stanie wejść w bliższą relację? Możemy mieć fajny charakter, mieszkać w dużym mieście, być hetero (większa szansa znalezienia partnerki), być młodym i bogatym, a mimo to być samotnym, bo nie spotkaliśmy osoby, z którą chcielibyśmy dzielić życie (i, oczywiście, która chciałaby dzielić swoje z nami.
      Absolutly_amateur

      Usuń
    7. Co do drugiego akapitu - mam wrażenie, że piszemy o tym samym, tylko trochę inaczej. :-)
      A co do powiązania "zasług i życia" - jednak będę obstawał przy tym co napisałem, nie jako zawsze i bezwzględnie obowiązującej regule - bo to byłby nonsens zupełny, ale pewnej prawidłowości. Każdy jest kowalem swojego losu – w mniejszym lub większym stopniu; szczęśliwi, którzy potrafili przezwyciężyć ograniczenia. Oni być może nie usłyszą: „Miałeś, chamie, złoty róg!”
      Mam znaczny sceptycyzm (czy może nawet niechęć) wobec często spotykanego twierdzenia, że "każdy zasługuje na szczęście", bo to w gruncie rzeczy nic nie znaczy i nic z tego nie wynika. To taki ładny slogan, pusty ozdobnik, uwznioślający ludzką egzystencję, ale niestety ze skutecznością porównywalną z papierowym bukietem na ścianie. Cmentarze są pełne ludzi, którzy na coś w życiu zasługiwali, a nigdy się tego nie doczekali.

      Usuń
    8. Zgadzam się, to tylko slogan, ale to jedna z bardzo niewielu złotych myśli, które mi jeszcze zostały, w które nieśmiało wierzę, których nie zabiło moje dość trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość, taka resztka nadziei, która popiskuje we mnie gdzieś w środku, głęboko schowana, więc nie dam jej sobie odebrać, nawet jeśli wiem, że jest dość absurdalna ;)
      Absolutly_amateur

      Usuń
    9. Oj, przepraszam, w takim razie nie będę się na nią zamachiwał, ani Ci jej próbował odbierać.:-) W końcu chyba każdy z nas potrzebuje jakiejś takiej kotwiczki, której mógłby się trzymać, nawet jeśli wie, że jest ona iluzją... :-(

      Usuń
  2. to już po urodzinach? dobrze rozumiem? jeśli tak, to wszystkiego naj, naj, najlepszego! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Sansiu! Twoje życzenia są trzecie. :-)

      Usuń