Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

714.Drobne kamyczki

Jakiś taki niezbyt optymistyczny początek tygodnia. Żadnych katastrof, lecz tylko drobne kamyczki dorzucane do worka na grzbiecie, sprawiające że jakoś coraz trudniej się telepać.
W pracy zwykłe zniechęcenie ludźmi z obu stron barykady. Ustawiczny niepokój co znowu mostek wymyśli; i jak bardzo będzie nas od tego głowa bolała. Znowu szczebiot wice zwiastujący, że plany wyjścia z pracy o planowej wcześniejszej porze i zrobienie rodzicom zakupów poszły się... notentegować. Piąty czy szósty tydzień z rzędu zresztą. Z niechęcią i wysiłkiem zabieram się do roboty - już stosik prac do sprawdzania urósł. On odradza się jak hydra.
Na obiad reszta tortellini z sosem pomidorowym i czipsami z kiełbasy. Organizm jednak drze się, że nic nie zjadł i muszę go ratować. Nienawidzę skurwysyna. 11 deka rogalików z marmoladą i kilka herbatników z pewnością nie sprawią, że spodnie będą się luźniej zapinały. Przede mną prace do sprawdzenia. Tak cholernie mi się nie chce...

sobota, 9 grudnia 2017

713.1500%

Już piątek! A nie... to sobota. Jeszcze tylko dwa tygodnie do świąt. 40% prezentów kupione. 20% zaplanowane. 1500% słodyczy zeżarte. Nawet nie chcę próbować sobie wyobrazić w jakim byłbym teraz stanie, gdybym miał wychowawstwo. I bez niego czuję się wypalony i znużony. Staram się skłonić do jakiegoś zainteresowania modelarską dłubaniną, ale marnie mi to idzie. Po południu łapie mnie atak senności taki, że kładę się na biurku na kilka minut, bo nie mam siły dowlec się do sofy; zresztą nawet nie chcę, bo jak się zdrzemnę po południu to będę miał problemy z zaśnięciem w nocy.
Potęga rutyny dnia.
Firefox po oststnich aktualizacjach nie chce odtwarzać filmów Netflixa. Pomoc Mozilli jest albo nieaktualna (opisy dotyczą starszych wersji), albo przypomina wypisz wymaluj porady rabina ze starego szmoncesu dotyczące hodowli kur.

Gula mi podskoczyła w gardle, kiedy przeczytałem wypowiedź nowego premiera, który zaczął popierdalać (excusez le mot, ale takie brednie nie zasługują na bardziej kulturalne określenie) o tym że będziemy rechrystianizować Europę. Co za obrzydliwa, załgana pycha i hipokryzja! 


wtorek, 5 grudnia 2017

712.Pieśń o znikomości ludzkich poczynań

Zrób sobie wielki plan,
Gdy cenisz mądrość swą,
Zrób jeszcze jeden plan, tak samo
Nie wykonasz go.
 
Pan Peachum miał rację. Można sobie zakładać, że się z pracy wyjdzie o planowej porze i pozałatwia to czy tamto, a nim się ruch nogą w kierunku progu zrobi, cały plan diabli wezmą przez swą emisariuszkę - wice. Uwielbiam w ostatniej chwili dowiadywać się że mam zastępstwo po swoich lekcjach. 
Poszedłem do sklepu modelarskiego, żeby kupić parę drobiazgów - z potrzeby warsztatu, ale i dla poprawy nastroju (choć chwilowej). A tu w środku jakaś ekipa remontowa, części wyposażenia nie widać, na drzwiach, ani na stronie żadnej informacji czy działają, czy nie. Pocałowanie klamki zapewne jako czynność dorozumiana. Kawał drogi zrobiony na próżno. Uwielbiam takie traktowanie klientów.
Klasówka na jutro ułożona. Teraz jeszcze trzeba się zająć sprawdzeniem ćwiczeń - choć części przynajmniej, wtedy resztę dosprawdzam rankiem. 
Na oficjalnej stronie w galerii fotki z jakiejś tratwianej imprezy. Nie powinienem zaglądać. Na jednym ze zdjęć uchwycony kaszalot. Okropność i ohyda. Aż się płakać chce.