Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

niedziela, 25 sierpnia 2019

1014.Ta ostatnia niedziela...

...urlopu. Wolne drogie, ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię traci.😭 

Zacząłem trzeci sezon "Trzynastu powodów". Ciekawe na ilu sezonach się skończy. Mam nadzieję, że na mniej niż trzynastu. 😈

Swoją drogą osłupiałem na widok tego, ile sezonów "Supernatural" nakręcili - piętnaście! I dalej kręcą! Nie pamiętam ile obejrzałem (dwa? trzy?), ale do dziś troszeczkę żałuję, że jakoś nie miałem możności oglądać dalej. Film miał fajny klimat i bardzo przystojnych😍 głównych bohaterów. Chociaż w końcówce mojego oglądania klimat zaczął się psuć wtrynieniem do fabuły jakichś aniołów - bleueee.

Fajny komiks namierzyłem - "Ekhö. Lustrzany świat" - odkryłem go po scenarzyście, to ten sam, który napisał przygody Lanfeusta z Troy. Komiks nie jest tak fajny jak tamten, ale dość fajny. Poza tym kreska przypomina mi swą obłością trochę "Czwórkę z Baker Street". Nie lubię brzydkich komiksów.

Okazało się (czyżby amerykańscy naukowcy?), że w whisky giną bakterie, które przeżywają w wódce. Mowa o napojach z lodem. Wprawdzie piję tężę bez lodu, a tylko z lodówki, ale - okazuje się - że piję mądrze. 

Szybki spacer, żeby się nie nazywało, że tylko w domu siedzę. Nie widzieć, nie rozpamiętywać, nie żałować. Trudne. 

czwartek, 22 sierpnia 2019

1013.Inspektorki-recenzentki

Jeszcze tylko trzy dni urlopu. Kurwa mać!  Znów to poczucie, że wolne zleciało nie wiadomo kiedy. Fakt, atrakcje w półdystansie mocno wpłynęły na to postrzeganie czasu, ale mimo wszystko... Przerwa w pracy, która nie była wypoczynkiem. I znów powrót do tej toksycznej przestrzeni. 

Ogarnąłem się i kupiłem kabelek (HDMI-HDMI), dzięki któremu mogę znów korzystać z monitora, a nie tylko z lapkowego wyświetlacza. Czuję się, jakbym z kineskopowego czternastocalowca przeszedł do kina! Właściwie to chyba wstyd i kompromitacja, że dopiero teraz to zrobiłem, zważywszy, że na lapka przesiadłem się na jesieni. Zręcznem manewrem dydaktycznem przyjmijmy, że to przestroga dla młodych PT Czytelników - tak się często dzieje ze starymi ludźmi, którzy rutynieją, kostnieją, aż pewnego dnia ktoś przypadkiem odkrywa, że już nie żyją.

Niespodziewanie zawitały Schwester z Dziedzicową. Telefoniczne awizo wyprzedziło je o ledwie parę minut. Magnesem, który skłonił je do odwiedzin była moja toaleta, leżąca akurat w pobliżu trasy ich sklepowego rajdu. Przystąpiły do oględzin szaf (które polecony przez nie stolarz zrobił mi wiosną).

Sch. - A co to było, że mówiłeś, że zrobił nie tak jak chciałeś?
Mła - No, to miało być tak i tak, a jest - jak widzisz.
Sch. & Dz. - Aaa... no tak... 
Sch. - A dlaczego tamto jest tak, a siamto śmak? Dlaczego nie jest tak samo?!
Mła - No bo tak to porobił. Nie miałem już wtedy czasu i siły się z nim handryczyć.
Sch. - GŁUPIO. Ja nie wiem - u nas wszystko pomierzył i zrobił idealnie i jak należy...! A tu...
Dz. - JA bym tego NIGDY nie przyjęła! Niech zabiera i robi jeszcze raz!

Do tego jeszcze cały zestaw dobrych i zupełnie nieproszonych rad na temat wystroju przedpokoju.
Pożegnałem je z niejaką ulgą.

niedziela, 18 sierpnia 2019

1012.Weekend ropucha

Ze sztambucha ropucha.

Półtoragodzinny spacer szybkim krokiem. Powrót jak zwykle w przygnębiającym nastroju. 

Przeszedłem się m. in. po Powiślu. Ileż pod skarpą nabudowano nowych domów! Największy szok jednak nad skarpą, bo między Warecką i Górskiego - przycupnęło tam schowane za zwyczajniejszym budynkiem przy Górskiego 6 szokujące COŚ (Baczyńskiego 1), na widok czego błysnęła pierwsza myśl: "Boże, jaki tort!".

Co i rusz łapię się na tym, że w głowie układam sobie co komu mam mówić i co załatwiać po powrocie do pracy. Wczoraj to znowu odchorowałem.

Niezwykłe, że wciąż coś tam podmalowuję w warsztacie. Nietypowo owocny modelarsko urlop, choć w odniesieniu do nędznego przecież standardu. 

Wszystko wskazuje na to, że (tradycyjnie) plany urządzenia sobie maratonu filmowego "Władca Pierścieni" znów się skończą na niczym. Jak co roku.😞

Waniliowa Pepsi jest przepysznością i ambrozją w porównaniu z brzoskwiniową Coca-colą. Nie wiem czy kiedykolwiek próbowałem czegoś z tak krótkim smakiem - brzoskwiniowy aromat kończy się po mniej więcej centymetrze od koniuszka języka i dalej płynie NIC. Błe! Bleueee! Łobziedliwe paskuctwo!