Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

poniedziałek, 19 października 2020

1166.Nekromanta

Pierwszy dzień drugiej epoki zdalnej za mną. Dość ciekawie było. Dyrekcja próbuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości - nie, nie zdalnego nauczania, lecz takiej w której pracownicy są gotowi do pracy, ale czekają na udostępnienie im przez pracodawcę warsztatu pracy. A pracodawca jest przyzwyczajony, że to pracownicy sami sobie odpowiednie narzędzia organizują i nimi  pracują, a on tylko wyznacza im zadania do wykonania. Innymi słowy czysty polski feudalizm folwarczny z pańszczyzną sprzężajną. Ale z dobrym panem, panią właściwie. Dobrą, tylko taką zaskoczoną. 

Mam wrażenie, że podobne założenie przyjmują nasze władze oświatowe szczebli wszystkich, że nie ma potrzeby wydawać zbyt wiele pieniędzy na sprzęt, bo przecież nauczyciele i tak - jeśli nie dostaną służbowego - to sięgną po własny i robota będzie zrobiona, a zaoszczędzone na tym środki będzie można rozdać kumplom i protektorom.

Sprzętu nadającego się nominalnie do lekcji online na razie nie ma. Ma być. Ale nie wiadomo czy będzie odpowiedni. Zobaczy się.

Siedziałem nad kolejną lekcją, gdy kątem oka ujrzałem otwierające się drzwi i wchodzącego zamaszyście Admina z pakunkiem pod pachą.

- Ąęaaeemmyy aąba! - obwieścił z miną zdobywcy Faszody.

- Przepraszam, ale chyba nie zrozumiałem...

Maska w dół:

- Stawiamy laptopa! - I potrząsnął pakunkiem.

Troszkę mnie to zastanowiło, skąd wytrzasnął dodatkowego lapka w ciągu godziny od rozmowy z dyrekcją, która zdecydowanie nie uwzględniała go w wyliczeniach (trudno się pomylić przy zliczaniu trzech sztuk), ale żeby zdusić w zarodku nienawistne kalumnie, że miewam negatywne nastawienie, postanawiam emanować samą życzliwością i ufnością i milczę. Admin wyciąga lapka i zaczyna podłączać, a ja mam wrażenie, że lapek wygląda nader znajomo. Ale - jak się rzekło - milczę jak kamień, bo to jednak rzadkość móc zobaczyć nekromantę w akcji. Lapek był już od dawna trzema nogami z mamutami, ale może Admin rzuci jakimiś mocarnymi fachowymi zaklęciami i ten trup pomknie jak strzała ku nowemu życiu. No nie pomknął. Bawiłem się przednio: lapek dał się włączyć i stanowczo odmówił zrobienia czegokolwiek, co było jasne już kiedy trafiał na szkolny szrot. Najpierw wyparował optymizm Admina, a potem Admin z trupkiem pod pachą. Jak widać nadzieja to potężny faktor, ale nawet ona  ma swoje granice.

Oszczędzić można i na ogrzewaniu - zimno było jak w psiarni.

sobota, 17 października 2020

1165.Polskie przygotowania

No zapowiada się ciekawie. W poniedziałek pójdę do pracy i dowiem się jak mam właściwie pracować. 

O ewentualności przejścia od września na zdalne lub hybrydowe (technicznie rzecz piorąc to prawie to samo) mówiło się u nas już przed wakacjami. Już wtedy zapowiedziano nam, że będziemy pracować "na  Timsach" (MS Teams). Mamy połowę października i wygląda na to, że od owego czerwca do dziś jakoś nie udało nam się przygotować do tej pracy. Innymi słowy realizacja nie nadążyła za planami. Właściwie nie jest jasne czy w ogóle ruszyła z miejsca na odcinku sprzętu. Bo oprogramowanie mamy; ktoś złośliwy mógłby skomentować, że dlatego mamy bo prywatna firma się nim zajmuje, a publiczne instytucje (państwowe i samorządowe) - nie poradziły sobie. Sekwencję napływających informacji o ewolucji nauczania zdalnego można by zrekonstruować następująco: pracujemy zdalnie -> wszystkie lekcje online -> połowa lekcji online, a reszta wysyłana jako zadania do zrobienia -> uczniowie będą mnie słyszeć, ale nie widzieć, bo zapowiadanych od wiosny kamerek nie ma -> właściwie to słyszeć też mnie nie będą, bo brakuje mikrofonów, a te co są, to kiepściutkie są -> ja ich też mogę nie usłyszeć, bo głośniki były kupowane jak najtańsze i niekiedy prawie w ogóle z nich nie słychać -> czego się dowiem w poniedziałek? -> a czego w następne dni?

Czy powinno dziwić, że jedna z koleżanek dowiedziawszy się, że przechodzimy na zdalne rzygała cały wieczór? A inna następnego dnia zdławionym głosem wyszeptała: Ja tego nie przeżyję... rozumiesz? nie przeżyję! A mnie właśnie znowu szyja i głowa napierdala... Wspaniała rzecz - weekend! 



czwartek, 15 października 2020

1164.Zrobieni na czerwono

 I słowo stało się ciałem, a nas na zdalne wykopują. Mała pociecha że z połową kraju. Ciekawe jak to się potoczy. Na razie niczego dobrego się nie spodziewam. Zdalne nauczanie to fikcja i pozorowanie uczenia grupy. Z jednostką można tak pracować, ale nie z grupą szkolną. Ocenianie w tych warunkach to już w ogóle nonsens i poświadczanie nieprawdy.

Do tego ciekaw jestem jak nasz szkolny sprzęt to uciągnie, bo wydaje się, że od kilku miesięcy o sprzęcie użytecznym do zdalnego nauczania to słyszymy, że ma być kupiony, ale jakoś nie bardzo go widziano.