Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

niedziela, 25 lutego 2018

761.O Żydach

Nastrój taki sobie, dość marny - przeziębienie mnie dopadło. Mam nadzieję, że uda mi się pozbierać na tyle, żeby nie iść na zwolnienie, bo byłoby trochę nie na rękę.

Niedobrze się robi na widok podobieństw między klimatem w Niemczech w latach 1933-38 i u nas dziś. Podobne opinie mogą być wygłaszane bez żenady czy choćby poczucia niestosowności, że doświadczenie II wojny światowej uczyniło niektóre wypowiedzi i wyobrażenia niedopuszczalnymi dla ludzi kulturalnych i przyzwoitych.

"propaganda (...) najprawdopodobniej jest częścią zorganizowanej kampanii dezinformacyjnej wymierzonej w (...) rząd"
"(...) należy prowadzić z najwyższą zaciętością". "Jeżeli zagraniczne oszczerstwa ustaną, zostanie przerwany, w innym przypadku rozpocznie się walka na śmierć i życie. Teraz (...) Żydzi  muszą wpłynąć na swych rasowych towarzyszy na całym świecie, że nie dzieje im się tu krzywda".

Kiedy i gdzie te zdania zostały wypowiedziane - w Niemczech w 1933 roku czy w Polsce w 2018? 

Przyjęło się mówić, że nazizm był czysto niemiecki - sam tak uważałem, ale im więcej o tym czytam, tym bardziej kiełkuje mi nieprzyjemne podejrzenie, że jednym z jego silnych korzeni był środkowo-europejski antysemityzm - właściwy nie tylko wschodnim Niemcom, ale i nam. Słuchając i czytając wielu ludzi dziś mam bardzo niemiłe wrażenie, że doświadczenie Holocaustu - wielka przestroga przed tworzeniem grupowego wroga z jakiejś mniejszości, przez ogromną część naszego społeczeństwa nie zostało zrozumiane i przyswojone. Nawet ich, być może nawet mocna, wiara nie chroni ich przed dziedziczeniem i utrzymywaniem w sobie tego zła. Zła, które może obrócić się przeciw każdemu, komu przypisze się negatywne cechy, skojarzenia i wskaże jako uniwersalnego sprawcę wszelkich niepowodzeń większości. 

Ci, którzy wczoraj i dziś gadają na Żydów, nie dopuszczą do siebie myśli, że oni sami mogą znaleźć się w następnej grupie "zdemaskowanych antynarodowych zło-czyńców". Tym, którzy gonią, przez myśl nie przejdzie, że sami mogą być gonieni; a nawet jeśli któremuś przejdzie, to prawdopodobne jest, że będzie gonił jeszcze zacieklej - by gorliwością zapewnić sobie bezpieczeństwo.
_________________________________________

Ponieważ temat jest nad wyraz drażliwy, to słów parę uzupełnienia dla wyjaśnienia. Mam wątpliwości czy dobrze robię pisząc ten akapit, ale cóż... errare humanum est. Nie jestem Żydem, ani na żadnej gałęzi mojego drzewa genealogicznego do połowy XIX wieku żadnych starozakonnych z przechrztami włącznie nie znalazłem. Czy Żydów jako nację postrzegam jako sympatyczną i budzącą same pozytywne odczucia - nie bardzo, gdzieś blisko środka skali, ale lekko pod kreską [chciałbym przy tym mocno podkreślić, że mam pełną świadomość absurdalności takiego uogólnienia. To takie moje ustępstwo to dla tych, którzy takim klasyfikowaniem się posługują]. Czy osobiście znałem lub znam jakichś Żydów? Owszem, miałem co najmniej jednego kolegę i co najmniej jedną koleżankę przypuszczalnie żydowskiego pochodzenia, przypuszczalnie - bo nie był to temat przy mnie poruszany jako dla nas nieistotny, więc nie wiem, mogłem się tylko domyślać. Dla mnie to było nieistotne - jego lubiłem  trochę bardziej, ją lubiłem trochę mniej, ale w obu przypadkach za to jakimi ludźmi byli, a nie za to jakie mieli pochodzenie. Miałem sąsiadów żydowskiego pochodzenia. Ich żydowskość w jakimkolwiek była ona stopniu, nie miała dla mnie realnego znaczenia, była co najwyżej ciekawostką, takim kulturowym urozmaiceniem bez jakiegokolwiek praktycznego znaczenia. I tak, myślę, być powinno, abyśmy mogli przeżyć życie w społeczeństwie w spokoju.

czwartek, 22 lutego 2018

760.Kalibrem słusznym

Siedzę nad plikiem prac i zastanawiam się - dam radę sprawdzić na jutro, czy nie dam? Spinać się na sprawdzenie, czy nie spinać? Jak się zepnę, a nie dam rady, to będę miał wieczór i nockę zmarnowaną. Jak się nie zepnę, to będę się obwiniał, że nie spróbowałem. Kiedy sobie uświadomić, że takie dylematy ma facet pod pięćdziesiątkę, KtóryPowinienCośTamCośTam, to aż się prosi, żeby w ten durny łeb palnąć. Najlepiej jakimś kalibrem słusznym, który tę budyniowatą imitację mózgu rozpyli po okolicy.

Znów usłyszałem pytanie od klientki: Ja bardzo przepraszam, ale co pan tutaj robi? Przecież pan powinien być na jakiejś uczelni wyższej, a nie tu! Cóż, jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz... Odrzut na etacie wegetacyjnym.

Nie wyspałem się - o pierwszej do łóżka, o czwartej przebudzenie i już tylko leżenie do pół do siódmej. Grunt to regeneracja.

Wiem co to jest "obrok". To chyba czyni ze mnie zabytek.

Jednak sprawdzam prace - jak nie na jutro, to przynajmniej będzie mniej na inny dzień do sprawdzania. Już wiem, że zabraknie mi porto.

23:20
Sprawdziłem połowę...

środa, 21 lutego 2018

759.Odkrywanie

Dziwne uczucie - kończy się środa, co znaczy że już większość tygodnia w pracy za mną. A przecież dopiero co był weekend... Wiem, wiem - truizm i płynące ze starczej demencji powtarzanie w kółko tego samego. A jednak jakoś wciąż nie umiem się przyzwyczaić do tego jak szybko czas płynie. Wciąż zda się świeżym wspomnienie czasów szkolnych, kiedy tydzień ciągnął się pooowoooli i czas do najbliższego weekendu był wciąż tak niemiłosiernie daleki. Inna rzecz, że ta perspektywa budziła mieszane odczucia - poza zimą oznaczało to wyjazd na działkę i czas z ojcem organizującym zajęcie, której to okoliczności szczerze nie znosiłem. Swoją drogą ćwierć wieku minęło, jak działki już nie ma. Dobry Boże, cóż to była za zmora!!! A dziś nieraz sobie myślę, że miło byłoby mieć taką odskocznię, żeby z tej swojej celi wyskoczyć choć na weekend i w zieleni choć kilkanaście godzin posiedzieć. Co poświadcza dawno uświadomioną prawdę, że nie sama działka była problemem, tylko to co ojciec z nią wyczyniał. Znów dziwne uczucie - to było tak dawno i tak nie dawno...
Jeszcze dwa dni w pracy, a potem dwa dni odpychania od siebie pracy. Potem odkrycie, że już więcej niż połowa tygodnia minęła i jeszcze tylko dwa dni w pracy i weekend, z jeszcze większą górką pracy do odpychania. Kiedy przeminie pojawi się spostrzeżenie, że już większość tygodnia minęła i już tylko dwa...