Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

sobota, 4 kwietnia 2020

1089.Dziennik czasów zarazy XI

Napoleoński plan, aby przedostać się do Biedrony rankiem, licząc na mniejsze oblężenie, okazał się Mackowskim planem - kolejka była jeszcze dłuższa niż w dnie powszednie. Zakupy dla rodziców musiałem zrobić w lokacjach alternatywnych. Ojciec nie wygląda najlepiej, nie wychodzą w ogóle z domu. Zachęcam ich do krótkich spacerów wokół kwartału, bo obawiam się, że ojciec już w ogóle może z domu nie wyjść; nie dlatego że go wirus wykończy, tylko dlatego że mu motoryka zupełnie wysiądzie.
Wróciłem zmęczony, spocony, jakiś rozbity. 

"Jonas" i "Tamte dni, tamte noce" obejrzane w ostatnich dniach nie poprawiły mi nastroju. Chyba nie powinienem oglądać takich filmów. Miarą desperacji jest, że obejrzałem "The Meg", bynajmniej nie film biograficzny o Meg Ryan. Liczyłem, że takie idiotyczne filmidło chyba nie da rady pogorszyć humoru. Właściwie słusznie, ale pojawiły się wyrzuty sumienia, że w ogóle tracę czas na takie coś, co jest tylko o kategorię wyżej od "Rekinado".

Wyciągnąłem rozgrzebany projekt Thunderbolta zaczęty... nie pamiętam ile lat temu, ale chyba z siedem czy osiem. Szlag mnie trafia bo ni cholery nie potrafię sobie przypomnieć jaką farbą go pomalowałem. Ziemio rozstąp się! nie pamiętam! a metalizer wyszedł mi najlepiej w karierze.

piątek, 3 kwietnia 2020

1088.Dziennik czasów zarazy X

Zaczynam odczuwać pierwsze oznaki tego uwięzienia jako dyskomfortu. Niektórzy ludzie głupieją ze strachu. Mam nowe odczucie - niepokoju co mnie czeka za drzwiami mieszkania. Nie z powodu wirusa, lecz ludzi - tych którzy nami rządzą, i tych którzy bezrozumnie w istocie rzeczy kierują się ich nakazami. I nie, nie chodzi o wybory.

Dwa wyjścia po zakupy do Biedrony zakończyły się zawróceniem z niczym na widok ciągnącej się na kilkadziesiąt metrów przed sklepem kolejki.


Ale zmuszać się, żeby nie czuć nic, żeby całkiem przestać odczuwać... Co za marnotrawstwo!

"Tamte dni, tamte noce"

wtorek, 31 marca 2020

1087.Dziennik czasów zarazy IX

Przeglądając nagłówki zauważyłem "Uczył psa jeździć samochodem. Mknęli 160 km/h po autostradzie". Pierwsza myśl: "O matko! Czyżby Pszczółek aż tak źle znosił pauzę?"😧 Na szczęście doczytałem, że to w Stanach. Tam go raczej nie zaniosło.

W ciągu tygodnia mamy z mostka naszej przycumowanej tratwy czwarte wytyczne do organizacji i dokumentowania zajęć na odległość. Tym razem nowość - wytyczne działają wstecznie. Część zmian sensowna, ale część mknie z rozwianym włosem jak najdalej od wyczucia realiów. Ubrałem w kulturalne słowa co myślę i wysłałem. Odpowiedzi brak. Cóż... mostek. Co ciekawe, na forum dyrektorskim już na początku ostrzegano przed przyjęciem takich rozwiązań, do jakich u nas po tygodniu doszli. 

Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że mostek czy tratwy czy liniowca ma dziś ciężko, bo oświatowe biurwy gdzie by nie rozsiadłe rozpaczliwie starają się wykazać swoją niezbędność typowymi dla siebie metodami, czyli płodząc ankiety do zrobienia "za kwadrans" i przystępując do kontroli. W jednym z kuratoriów podobnież zabrano się za sprawdzanie czy święta podstawa programowa jest aby realizowana.

Jedną z inicjatyw władz naszych oświatowych w zakresie ulepszania rzeczywistości jest kręcenie "lekcji z TVP". Mnie też dyrekcja chciała do tego zwerbować, ale potraktowałem ten pomysł tak jak na to zasługiwał, czyli emisją perlistego śmiechu przechodzącego płynnie w szyderczy rechot (na boku, bo oficjalnie - lakoniczną odmową). Minęło kilka dni i możemy tę produkcję fachowców z politycznego nadania i amatorów z łapanki oglądać. Perła. Dzisiaj puszczam, bo jutro byście pomyśleli, że to fejk i prima aprilis.