Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

środa, 18 października 2017

691.Kciuki

Wygląda na to, że Emuś jednak posłuchał moich perswazji, żeby nie skupiał się na samej pracy, lecz przyłożył się bardziej do rozwoju znajomości, bo dziś oznajmił ze wzruszeniem: "Mam chłopaka!". Trzymam kciuki za pomyślność tego związku, lecz nie mogę powstrzymać westchnienia: "Pourvu que ça dure!
Znowu usłyszałem od uczniów słowa uznania za gust obuwniczy. No miłe. 
W sprawdzanych pracach czytam o broni drzewnej, wojskach bardziej manewnych i że cechą piechoty była jazda na koniach. No nie miłe.

wtorek, 17 października 2017

690.Pooooowooooliiiii...

Senny koszmar: staramy się uciekać przed jakimś strrrasznym niebezpieczeństwem, lecz nogi odmawiają nam posłuszeństwa, ruszają się nam tak rozpaczliwie pooooowooooliiiii... Znane. 
Jawny koszmar: staram się sprawdzać prace, lecz stos nie maleje. Czas pędzi, terminy następnych lekcji zbliżają się jak potwór z morderczym narzędziem, a ja stoję z tymi klasówkami w miejscu. Stare ciało zdaje się odmawiać posłuszeństwa, zachęcane jesienną aurą, domaga się snu i odpoczynku. A tu jakieś dyrdymały trzeba przygotowywać do pracy, odsuwając na bok pomysły na nowe lekcje i pomoce.
Przemknęła myśl, jak wyglądałoby moje życie, gdybym je sobie potrafił z kimś ułożyć kiedyś, kiedy był po temu czas odpowiedni. Nie wiem. Czysta abstrakcja, nie do ugryzienia.

niedziela, 15 października 2017

689.Urok prostych recept

Zaglądam na tęczowe forum, choć nic już tam nie piszę. Wiem, że nie powinienem, że lepiej byłoby się odciąć i od tego, by skuteczniej zapomnieć, lecz jakaś tęsknota wciąż pcha kij w szprychy i wiedzie kursor ku linkowi. 

Jakiś czas temu zwróciłem uwagę na pewien, dość powszechnie występujący, typ reakcji na czyjeś smuty - można go ująć następująco: widać mu dobrze i wygodnie z tym co ma, bo jakby mu było źle, to by to zmienił, jak mu się radzi. 
Źle ci samotnie? Znajdź sobie chłopaka! 
 Źle ci w związku? Rzuć faceta!
Źle ci z rodzicami? Wyprowadź się! 
Twierdzisz że nie możesz? Bzdura! Nie chcesz po prostu! Wygodny jesteś! Znaczy - dobrze ci z tym!

Jest to bardzo bliskie takiej ludowej terapii depresji: Co tak siedzisz? Weź się do roboty, to ci przejdzie!

Doktor Dobraradzki ma gotową diagnozę i receptę na każdy problem. Można by odnieść wrażenie, że w poprzednim wcieleniu był orzecznikiem w ZUSie. 

Sam nie wiem, co budzi mój większy podziw - zdolność tak uproszczonego spojrzenia na ludzi i mechanizmy nimi powodujące, czy też sama prostota rozumowania, wyraźnie przywodząca na myśl skojarzenie z mechaniką pracy cepa. 
Chciałem napisać: "zaskakująco wielu", ale po krótkim zastanowieniu doszedłem do wniosku, że byłoby to przejawem jajogłowego złudzenia; dlatego napiszę - wielu ludzi prezentuje zadziwiającą wiarę w istnienie skrajnie prostych recept na najróżniejsze życiowe problemy. Wydaje im się, że można prawie wszystko załatwić krótkim, prostym poleceniem, a jeśli ktoś do tego się nie stosuje, to tylko dlatego, że nie chce. Apriorycznie zakładają, że podane przez nich rozwiązanie jest doskonale dopasowane i skuteczne. Do tego typu umysłów najwyraźniej nie dociera (i robią wiele, by nie dotarło), że życie jest skomplikowane, a zdarzenia i ludzkie poczynania  są wielorako uwarunkowane, co powoduje, że recepta nie może być prosta, bo musi tę złożoność uwzględniać. A prosta recepta, jaką podają, swą prostotę zawdzięcza wyłącznie kompletnemu zignorowaniu owych uwarunkowań, co czyni ją zupełnie bezużyteczną, a radzącego stawia w świetle ukazującym go jako głupca.