Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

niedziela, 30 listopada 2014

376.W tym ambaras, by 2 różnych chciało naraz

Pierwszy podmuch zimy, mróz choć lekki jeszcze, każe wyjąć ciepłą kurtkę. Już tylko trzy tygodnie do świąt - jak ten czas leci... 

Poszedłem sobie na Targi Książki Historycznej. Nawet się obkupiłem, choć zrazu pomyślałem, że jakoś niewiele jest interesujących pozycji. Jak zwykle  musiałem sobie narzucić restrykcje, żeby nie przeszarżować z wydawaniem pieniędzy, ale i tak z pięćset złociszy poszło. Gdybym się nie hamował, to i drugie tyle bez problemu bym wydał.  Zabawną przy tym miałem przygodę. Otóż na targach zauważyłem trzeci tom historii Prus (PANu) i zmartwiłem się zdawszy sobie sprawę z tego, że przegapiłem ukazanie się drugiego tomu. Mówi się trudno, kupiłem trzeci tom i z postanowieniem przetrząsania netu w poszukiwaniu drugiego tomu wróciłem do domu. Następnego dnia na zakupach znalazłem się przypadkiem pod Dedalusem przy Chmielnej. Wchodzę, patrzę i oczom nie wierzę! Drugi tom się piętrzy! I tym trafunkiem czeka mnie frajda 2 tysięcy stron historii Prus w latach 1701-1871.

M. wpadł z krótką wizytą i w jej trakcie zdążył znaleźć anons, odpisać nań, zdzwonić się z chłopakiem, pomieniać fotkami, umówić na spotkanie i zakończyć kontakt. Właściwie - doprowadzić do zakończenia letalnym, jak się okazało, pytaniem o rolę w seksie. No bo dwóch takich samych, to nic z tego nie będzie. Niby jest w tym jakaś logika, ale i tak trochę smutne to.


środa, 26 listopada 2014

375.Szczelina w drzwiach

Przygniatająca nastrój aura. Rytm przebierania łapkami w kołowrotku przyśpiesza upływ czasu - mój Boże, już trzy miesiące od rozpoczęcia roku minęły! Trzy miesiące - ćwierć roku. Jak, gdzie, na co? Na nic - na rutynę dnia codziennego, na mielenie treści w pracy, nie dające żadnych dostrzegalnych efektów poza świadomością faktu przemielenia.

Dyrekcja chyba już uwierzyła w swoją wielkość i czuje się coraz swobodniej. M. jest tym głęboko zbulwersowana, ale mnie to już, po prawdzie, średnio rusza. Własne smutki wystarczająco zaprzątają mą świadomość, bym nie zwracał większej uwagi na poczynania innych; tym bardziej że przecież nie niespodziewane. Parę dni temu koleżanka "na dzień dobry" ujrzawszy mnie na korytarzu wyszeptała zgnębiona, że gdyby nie miała fury kredytów do spłacenia, to by wyszła stąd tak jak stoi i nigdy więcej tu się nie pokazała. 

Króciutkie dni witające mrokiem wychodzącego z domu i z pracy. Ledwie dwa dni słoneczne - cóż to jest?! Pojawiła się myśl o zakończeniu blogowania, ale nauczony doświadczeniem zdaję sobie sprawę z wpływu pory roku, więc postanowiłem odłożyć decyzję na później, tak, by mieć pewność że wypływa z mojej przemyślanej decyzji nie uwarunkowanej depresyjnym wpływem aury. 
Niezależnym od niej pozostaje, od dawna istniejące, poczucie niewielkiego sensu tej pisaniny. Kiedy zadaję sobie pytanie czemu służy to pisanie, trudno mi znaleźć jakieś wartościowe uzsadnienie. Analiza statystyki wskazuje, że choć od miesiąca nic nie napisałem, to ilość wejść zmniejszyła się tylko nieznacznie, a więc czy piszę czy nie piszę - różnicy większej nie ma. Na pytanie "co mi daje blogowanie" - nie znajduję wiarygodnej dla mnie odpowiedzi. Być może to tylko  podtrzymywanie złudzenia, że nie całkiem jeszcze zniknąłem z życia, że drzwi skorupki nie całkiem się jeszcze zatrzasnęły. Lecz złudzeniem to jest zaledwie, gdyż widzę przecież jak żyję: praca, net, rwana lektura i rzadkie incydentalne powroty do warsztatu. Poza tym pustka i samotność, doskwierające poczucie samotności w życiu, nawet nie w dniu codziennym, lecz właśnie w życiu - nigdy nie kochający i  nigdy nie kochany, nie mający nikogo, o kim mógłby powiedzieć "mój".
Niedawno coś mnie całkiem niespodziewanie naszło by wrócić na "fellka", zacząłem już wypełniać rubryczki formularza, kiedy nagle przyszła refleksja - po jaką cholerę to robisz? już zapomniałeś poprzednie razy? teraz jesteś jeszcze starszy i na co ty niby liczysz? Felek i ty przeszliście w międzyczasie cudowną metamorfozę i teraz będzie sweet & happy? Tu się stuknij stary naiwny durniu!