Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

niedziela, 18 maja 2014

325.Poczuj smak Centrum!

Wczoraj niebiosa próbowały nas utopić, a dziś od świtania piękne słoneczne niebo. Cóż za zwariowana pogoda.
Jako że dzień Matki zbliża się, pojechałem do Ikei jakiś suwenir zorganizować. Przy okazji pooglądałem szafki i regały pod kątem wzbogacenia sypialni. Skoro nie chłopakiem, to chociaż meblem.

Szedłem sobie powoli, kręcąc się i przyglądając eksponatom, gdy wokół przelewała się masa rodaków fundująca mi czarne myśli na temat czasu jaki spędzę stercząc w kolejce do kasy. Coś mi nie dawało spokoju, nie natrętnie, lecz wyraźnie. Aż przystanąłem i rozejrzałem się dookoła uważnie i blask! - przyszło oświecenie: byłem w tej masie klientów jedyną samotną osobą, cała reszta to były pary i rodziny. Resztę drogi do wyjścia (czyli ~50%) dyskretnie rozglądałem się czy ta obserwacja się potwierdzi. I owszem, zauważyłem tylko dwie osoby sprawiające wrażenie solówek na zakupach. Jak yeti...

W centrum naszła mnie grzeszna ochota na coś słodkiego, więc zaszedłem do Złotych Tarasów. Ponieważ w niedzielę wielkiego wyboru w stolicy nie ma, więc przełamując oszczędność (przez nieżyczliwych nazywaną skąpstwem) gotów byłem szarpnąć się nawet na sprzedawane tam łakocie po krezusowskich cenach, ale kiedy stanąłem przed stoiskiem badając ofertę (i przy okazji wciąż tocząc bój wewnętrzny) zwątpiłem. Stoisko jest na parterze galerii, na środku korytarza, niezadaszone, a ciastka na tacach leżą na szafkach niczym nie przykryte. Spojrzałem w górę na dwie  kondygnacje korytarzy i wyobrazilem sobie ile tam jest nanoszonego butami i ubraniami pyłu i zarazków strzepywanych na podłogę, a z niej w czeluść na której dnie leżą owe wyborowe ciastka. Tysiące ludzi kurzących brudami znoszonymi z całego Śródmieścia, każde kichnięcie, czy kaszlnięcie, i wszystko to ma otwartą, niczym nie zakłóconą drogę do tych ciastek. Jeśli firma chciałby wykorzystać ten slogan reklamowy "Prawdziwy smak Centrum!" to nie będę się upominał o prawa autorskie, ani honorarium. Dobrze, że firma dba o wysokie standardy jakości surowców, ale byloby lepiej, gdyby zadbała także o odpowiednie standardy higieniczne.


4 komentarze:

  1. Oj to uczucie jest zawsze dziwne, gdy wokół Ciebie tłumy par, a Ty jeden sam...;-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem - dziwne, ale i niezbyt przyjemne, gdy trąca wrażliwą strunę. :-(

      Usuń
  2. Nie łam się, czasem, gdy robię zakupy ze swoim, to aż mi się coś robi i nie raz się sprzeczaliśmy o to, czy wziąć reklamówkę za 8 groszy, czy nieść wszystko w rękach ;]

    A Sanepid pewnie by Ci powiedział, że wszystko jest zgodne z przepisami, co nie zawsze idzie w parze z higieną... Miałem kiedyś praktyki w hotelu i gdy kontrola z Sanepidu zatwierdziła warunki, to załamałem ręce. Podobnie w sklepach, w których pracowałem i ośrodku specjalnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łamać to się nie łamię... co najwyżej to irytuję i demotywuję. A durni sklepikarze tracą dobrego klienta - dobrego, bo stałego, gdyż przywiązuję się do miejsc. Ale kiedy coś mnie zrazi, to noga moja tam więcej nie postanie. Na przykład ślinienie torebek przez sprzedawcę przed zapakowaniem do nich MOJEGO jedzonka!!! :-(

      Usuń