Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

poniedziałek, 5 maja 2014

319.Zimno i chłód

Pierwszy dzień matur za mną. Ziąb jak cholera, do i z pracy plułem sobie w brodę że nie wziąłem rękawiczek, bo mi chwilami dłonie grabiały. Na maturach byłem na wygnaniu i pierwszy raz w tej szkole, więc ją sobie dyskretnie zlustrowałem porównawczo do naszej tratwy Meduzy. U nas bardziej widać w obejściu kapuchę, ale u nich - mądrzejsze jej wydawanie, bo inwestują w techniczne wyposażenie (różnych!) pracowni, a nie w wystrój ogólny. Wrażenie sfery interpersonalnej - większy luz, aż do "mam na to wyjebane"; zupełnie nie czuć było tego charakterystycznego u nas napięcia i tworzenia nastroju lęków. Mam na myśli zarówno zdających, jak i grono.

Zatroszcz się o czyjś (M.) kiepski nastrój, zagadaj, spróbuj pocieszyć, podnieść na duchu, a dostaniesz...? Szyderczy atak i tak oderwane od rzeczywistości i prawdy, że jak z dupy wyciągnięte zarzuty mające być diagnozą stanu mojego życia. Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia i z uczucia przykrości. Stary i głupi. Było dziób na kłódkę trzymać i mieć gdzieś cudze smuty, zbywając je milczeniem lub wspołczującym nieartykułowanym pomrukiem. Tylko jaki jest sens takiej znajomości? O przyjaźni, koleżeństwie czy czymkolwiek innym nawet nie wspominając.

Przykro mi się robi, kiedy czytam kronikę porażki Alexandersona. Smutne jest, kiedy wartościowy człowiek ponosi niepowodzenie.

8 komentarzy:

  1. pierwszy raz odkąd pracuję nie siedzę na maturach, jak miło :P jak już kiedyś pisałem wolę egzaminy gimnazjalne - przynajmniej mają przerwę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja wkrótce też będę miał przerwę - między podstawą rano i rozszerzeniem po południu. :-(

      Usuń
  2. Kilka dni temu przypomniał mi się Twój wpis sprzed jakiegoś czasu, w którym padło określenie "miś przytulanka". Z powodu wydarzeń w moim życiu poczułem się właśnie tak - jak pluszowa maskotka, która jest dobra, kiedy ktoś poczuje się samotny, kiedy się nudzi albo kiedy chce się wyżalić, ale kiedy sytuacja się normuje, jest odstawiana w kąt. Zadałem sobie wtedy identyczne pytanie, jak Ty teraz: Jaki jest sens takiej znajomości? Przykro mi, że ze strony M. spotkał Cię zawód, szkoda, że nie docenia tego, co dla niego robiłeś.
    Absolutly_amateur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się z czego rodzą się takie postawy. Bo M. to nie jest zły chłopak, nawet trudno powiedzieć, że wykorzystuje, nadużywa czy coś w tym guście. Tylko raczej właśnie to, co trafnie określiłeś: "nie docenia".
      To że są ludzie mniej lub bardziej skupieni na sobie, to nic odkrywczego, ale zastanawiam się, czy u facetów nie działa jako czynnik wzmacniający zadaniowość działania, rozumiana jako umiejętność skupiania się na jednym zadaniu i odsuwaniu kwestii pobocznych. Jeśli ktoś ma to silnie rozwinięte, to może w efekcie działać jak właściciel "misia-przytulanki". Mam problem -->szukam rozwiązania --> potrzebuję narzędzia --> znajduję narzędzie i używam go --> sprawa załatwiona --> odkładam niepotrzebne narzędzie. Przy silnym skupieniu się na sobie i swoich problemach i przy pewnej płytkości empatii, łatwo przeoczyć, że w charakterze narzędzia używa się drugiego czlowieka z całą jego wrażliwością. Tu może w ogóle nie zaistnieć zła, umyślna wola, lecz wystarczy zwykła ślepota emocjonalna. Paradoksalnie, łatwiej sobie radzić w sytuacji kiedy mamy do czynienia właśnie z umyślnym złym postepowaniem, niż kiedy czujemy, że "wykorzystywacz" nie miał złych intencji i może być nawet szczerze przekonany, że traktuje nas zupełnie w porządku.
      A poza tym, człowiek ma naturalną skłonność do przyzwyczajania się do otoczenia i jego elementów, traktując je z czasem jako normalny stan rzeczy. To zaś prowadzi do tego, że łatwo może ulec traktowaniu "ludzkiego narzędzia" jako czegoś normalnego, oczywistego, które od tego przecież jest, bo zawsze było. Na co dzień nie odczuwamy jakichś szczególnych uczuć wobec noża którym robimy kanapkę, fotela w którym siadamy, autobusu którym jedziemy do pracy. Doceniamy je dopiero wtedy kiedy nam ich zabraknie. Blisko niektórym do takiego samego traktowania ludzi.

      Usuń
    2. Narzędzie to dobre określenie. Właśnie tak się czasem czuję. Masz rację - kiedy czujemy, że ktoś wykorzystał nas świadomie, w pewien sposób jest lżej. Kiedy czujemy się źle potraktowani przez kogoś, kto nie skrzywdził nas rozmyślnie, gdzieś w środku chyba go trochę usprawiedliwiamy. Plus zazwyczaj jest to osoba, którą po prostu lubimy... A przez to staramy się nasze odczucia zbagatelizować, usprawiedliwić "sprawcę" (przynajmniej ja tak mam).
      Docenianie czegoś, kiedy tego zabraknie... Przyznam, że czasem, kiedy czuję się potraktowany przez kogoś jak narzędzie, przez chwilę przemyka mi przez głowę myśl, czy ta osoba zatęskni, kiedy się odsunę, zdystansuję, przestanę mieć ciągle czas i chęć, żeby być obok, pomagać, wspierać, czy po prostu znajdzie sobie inne narzędzie. Moje doświadczenie wskazuje, że niestety raczej to drugie... Możliwe, że tak po prostu trafiałem i to nie reguła.
      Absolutly_amateur

      Usuń
    3. Też mam podobne przemyślenia jak te, które opisujesz w drugim akapicie. Mam też podobne wrażenie która opcja w reakcji na nasze zdystansowanie będzie cieszyła się większym wzięciem.

      Usuń
  3. Do tego dochodzi jeszcze chyba osobowość tej osoby, która traktuje jako narzędzie ludzi w otoczeniu. W moim też tacy są, ale ponieważ jest ich trochę, a znamy się długo to uodparniam się na ich działania. Może mam takie skrzywienie, że podobają mi się skurwiele z wyglądu i zachowania, ale właśnie oni tak działają. Nauczyłem się już, że nie ma im co włazić do dupy, bo to nic nie da. Jak będą czegoś potrzebować to i tak wystękają co potrzebują. Oni ze względu na styl bycia, pragną kontaktów konkretnych kiedy nie owija się w bawełne tylko mówi - nie lub tak. Elokwencja to nie dla nich, jest białe i czarne, odcieni szarości brak. Co z tego, że nawet jeżeli "to" z nimi robię i pytam się czy są bisksami to zawsze pada - nie. U nich są hetero i homo, nie ma pośrodku nic więcej. Skoro nie są homo to są hetero i to zamyka temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozbrajające jest takie zafałszowanie rzeczywistości w sferze swej seksorientacji. :-))

      Usuń