Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

czwartek, 8 maja 2014

320.Odcięty od sieci.

Większość matur już za mną. Ciekawe było pooglądać sobie inną szkołę, inne obyczaje. Zabawne było być jedyną osobą na tych wszystkich egzaminach (tzn. w tych zespołach, w których zasiadałem), która miała nieustanne baczenie na to co się dzieje na sali. Cała reszta zespołów zajmowała się... khehm... różnymi innymi rzeczami, nie bardzo zwracając uwagę na to, co się dzieje na sali. Kiedy powiedziałem o tym koledze, który nie był nigdy w tamtej szkole, ten zdziwiony powiedział:
"Ale to przecież taka dobra szkoła, o tyle klas wyżej od nas!"
"Owszem, ale widać cisną co innego niż my i jak widać lepsze efekty im to daje." - odparłem.

Przeżyłem straszne i traumatyczne wydarzenie. Mrugnęło, zaśmierdziało spalenizną i komp kaputt. Mój Boże, moje narzędzie pracy martwe! Moje okienko na świat zatrzaśnięte! Czym ja się mam zająć?! Z tego wstrząsu aż wcześniej spać poszedłem. 

Trochę się jednak zmartwiłem ryzykiem poważnej awarii i utraty danych, bo już raz coś takiego przeszedłem, kiedy padł system, a polecony "fachowiec" co miał mi dane odzyskać, odzyskał, owszem, ale z wyjątkiem absolutnie najważniejszego folderu, bo mu się nie chciało przeczytać kartki, na której mu wypisałem które foldery koniecznie trzeba uratować. Właściwie był to jeden folder, właśnie ten, którego drań nie odzyskał. Potem jeszcze przeżyłem utratę całego folderu muzyka (RIP!), zawierzając naiwnie jak skończony osioł wrednemu pomiotowi szatana, czyli pendrive'owi. Myśl, że znowu miałbym przeżyć coś podobnego wprawiała mnie w pewne przygnębienie. Na szczęście mój nastrój ostatnimi czasy jest taki, że takie przygnębienie to był pikuś i poziom raczej smętnego wzruszenia ramionami, niż darcia szat i lamentu. Pikuś pikusiem, ale trudno byłoby nie zasmucić się na myśl, że nigdy już nie usłyszę pracowicie zbieranych muzycznych kawałków, ani nie ujrzę już żadnego przystojniaka z fapfoldera. 
A na bieżąco - paraliż! ani klasówki ułożyć, ani do poczty zajrzeć, ani choćby pogody sprawdzić, więc nie bardzo wiedziałem rano jak się ubrać, uwzględniając powrót po południu.

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Zatargawszy z wysiłkiem (cóż, jak się nie ma autka, to się targa) kompa do serwisu dowiedziałem się, że to tylko zasilacz zdechł, reszta jest, jakby powiedział Saruman unspoiled, robotę panowie zrobili od ręki, koszt raptem stokilkadziesiąt złotych (bałem się, że jak szlag trafił płytę główną, to się całość może oprzeć o tysiączka). Do tego nabyłem sobie ups-a, żeby zabezpieczyć na przyszłość przed powtórką takiego zdarzenia (zasilacz wykończyło na bank falowanie napięcia w starej instalacji domowej). Wszystko ładnie popodłączałem i działa i jest cacy. A teraz, niewątpliwie ww. przygodą zainspirowany, zastanawiam się, co by mi się bardziej przydało i spodobało - laptop czy tablet. Osiołkowi w żłobie dano... Właściwie to nie dano, bo sam musiałby sobie to siano, albo owies sfinansować, ale zagwozdka jest.

2 komentarze:

  1. Z kompami skrzyniowymy, zresztą z laptopami też jest podobnie jak z samochodami. Trzeba im okresowo robić konserwacje polegającą na rozłożeniu na części włącznie z procesorem, oczyszczeniu dokładnym, poskładaniu i działaniu dalej. Jak najbardziej w tym jest zasilacz. Tam gdzie są wentylatory pracują one jak odkurzacz, szczególnie na procesorze i w zasilaczu. To najczęstrze przyczyny wysiadania kompów, przepalenia z powodu nadmiaru kurzu szczególnie na wiosnę i w lecie, kiedy po zimie wpuszczamy do mieszkania wilgotne powietrze, a po zimie jest w skrzyniach dodatkowa warstwa kurzu. Zawilgotniały może powodować zwarcie w układach. Mój komp, ze względu na b. duży przerób, jest raz na pół roku rozbierany, czyszczony z prockiem włącznie i nałożeniem nowej pasty na niego, składany i odpalany. Działa tak już 4 rok i w lecie jak są upały jestem spokojny o jego działanie. Odnośnie laptopa czy tableta, to pierwsze jak komp ze względu na standardową klawiaturę działa jak komp, to drugie bardziej służy do przeglądania. Oczywiście są klawiatury w pokrowcach do tabletów, ale są małe i źle się na nich pisze jak ktoś się przyzwyczai do normalnej. Nawet jeżeli przyniosłeś kompa z naprawy gdzie trochę przepłaciłeś, bo zasilacz to jakieś 80zł powinno być to i tak go rozbierz - obudowę z boku i sprawdź czy go oczyścili. Jeżeli nie, to zrób to za nim znowu za procka czy kartę graf. zapłacisz stokilkadziesiąt złotych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszne uwagi co do kurzu. Nie przyszło mi do głowy, że wietrzenie mieszkania oznacza podniesienie wilgotności, a teoria że wilgotny kurz może prowadzić do mikrozwarć wydaje się niegłupia.

      Nie mam poczucia przepłacenia - to jednak Warszawa i to raczej środek niż peryferie i ceny wyższe niż gdzie indziej. A poza tym nie zależało mi specjalnie na zbijaniu ceny, bo biorąc pod uwagę całość to 20 czy 30 złotych różnicy to żadna różnica, biorąc pod uwagę czas i kłopot z jeżdżeniem lub ściąganiem z Allegro. Za robociznę wzięli 20 złociszy, więc jak na usługi w Wawie, to uważam że to mały pieniądz. Robota zrobiona od ręki i sprzęt działa, więc jestem bardzo zadowolony.

      Usuń