Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

poniedziałek, 20 października 2014

371.Wyspać się

Większość października już przeszła. Szybko ten czas leci, coraz szybciej.

Dziwna sprawa - niby według planu kończę lekcje w miarę wcześnie, a dzień w dzień schodzę z pokładu tratwy Meduzy między 16-tą a 17-tą, a bywają dni, że i później - nie obijając się, ani nie przesiadując na plotach itp. ani trochę. Reszta dnia schodzi mi przy biurku, prokrastynacyjnie między sprawdzaniem prac i netowaniem.

Za sukces poczytuję, że staram się (z powodzeniem) iść wcześniej spać i przespać te 7 godzin; dzięki temu jestem w miarę kumaty w robocie. Pamiętam jak fatalnie odbijało się na mnie niedospanie w poprzednich latach. Myślę, że to w zdecydowanie mniejszym stopniu efekt mojej żelaznej i nieugiętej woli, a w większym - groszków dla niespokojnych, które sobie łykam od jakiegoś czasu.

W pracy irytujący burdel w dokumentacji i nie mniej irytujące oczekiwanie, że ja mam w tych warunkach należycie wykonywać swoje obowiązki.

Biedny Emuś postanowił się wyoutować przed rodzicielką. Doradzałem mu delikatnie ostrożność i rozwagę, lecz się uparł. Z tego co napisał można wnioskować, że totalna porażka. Przykre.

10 komentarzy:

  1. Spanie... Jakaż to cudowna rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie pamiętam, kiedy ostatnio przespałem siedem godzin. Jestem z tych, co nie śpią po nocach, bo trzymają kredens, czy coś tam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony to niedobrze że nie śpisz, ale z drugiej - masz poważne i odpowiedzialne zajęcie, więc możesz się czuć usprawiedliwiony. Wszak jak wiadomo kredensy to podstępne bestie, które trzeba nieustannie mieć pod kontrolą.

      Usuń
  3. Co za dziwne pytanie, oczywiście że masz należycie wykonywać swoje obowiązki, a oczekiwania dyrekcji należy realizować z uśmiechem i w podskokach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiechów i podskoków nie praktykuję, za to jadowity sarkazm i wywlekanie idiotyzmów na światło dzienne - i owszem.

      Usuń
    2. uśmiechy i podskoki to był mój sarkazm wobec całej opisanej historii.

      Usuń
  4. Ile to pokoleń jeszcze musi minąć, aby przestały się dziać takie rzeczy jak wyoutowanie nie przed tym kim się powinno. Na ile trzeba nie znać swoich rodziców, czy jednego z nich aby powiedzieć co dzieje? Nigdy nie powiedziałem nikomu od siebie co jest. Zawsze gdzieś ta informacja krążyła wokół i żyła własnym życiem. Nic z tego powodu (wyotowania) się nie stało. To po cóż ludzie na siłę informacje przekazują, skoro nie są pewni. Zakładam, że jakby byli to porażek by ominęli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że nierzadką przyczyną outowania się przed kimś jest niekoniecznie uświadomione szukanie akceptacji u tej osoby.

      Usuń
    2. Przecież i bez outowania jakaś akceptacja jest. Może taka jest i lepsza niż jej brak do czego outowanie często prowadzi. Na szczęście nie mam takiego problemu.

      Usuń