Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

środa, 28 czerwca 2017

636.Na wakacje do Rygi

Chwila odsapki - w rekrutacji parę dni przerwy, aby system mógł przetrawić pobrane dane i wypluć listy zakwalifikowanych do przyjęcia, którzy mają na ten sygnał zanieść oryginały dokumentów do odpowiedniej szkoły.

Dzisiejszy ranek był niefajny - znów stara znajoma przypadłość, czyli (przypuszczalne) zatrucie (choć ostatnio pojawia się nieśmiała myśl: a może to jakaś wirusfranca?). Główny podejrzany - wczorajsze truskawki. Coraz częściej mi się to przytrafia, mam wrażenie. Jak na złość akurat nie miałem coli. Mimo ulewnego deszczu kilka przystanków pokonałem na piechotę, obawiając się wsiadać do autobusu - że mogę nie zdążyć dojechać do przystanku, kiedy ekspedycja do Rygi mnie dopadnie.

Prawie cała papierkowa robota dotycząca mijającego roku już zrobiona, zostały tylko techniczne w gruncie rzeczy drobiazgi. O czymże więc durny chomik myśli? Zgadliście, drodzy Czytelnicy! O przygotowywaniu dokumentacji i materiałów na rok następny. Szósta rano, na godzinę przed budzikiem, jest na to wyborną porą. 

Dla urozmaicenia przygotowań do podkładowania fizylierów i dragonów zacząłem oglądać na VODzie film "Wszyscy myślą tylko o jednym?" (to już drugie podejście). Po kilkunastu minutach przerwałem i zamknąłem okno. Zbyt przykre to oglądać.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

635.Rada podsumowująca

Strata czasu i zdrowia. Hałas, przekrzykiwanie się, rządzące emocje, generowanie problemów.  Nie mam już siły opisywać tego.
Koleżanka po zebraniu zespołu była zachwycona tym, jak dokładnie przewidziałem dzień wcześniej, co i jak będzie dziś rozgrywał jeden z kolegów - sprawdziło się co do joty.
Na rekrutacji - na razie zapowiada się kiepsko, zobaczymy jak się nabór rozwinie na dalszych etapach.
W kuluarach wymienianie się planami wakacyjnymi. Odsuwałem się.

M. zadowolona z siebie, po radzie:
- Właśnie siedzę nad sprawozdaniem dla dyrekcji. Bo ja go nie wysłałam wcześniej, żeby się zorientować na radzie, czego dyrektor oczekuje.

A ja swoimi wnioskami w sprawozdaniu prawdopodobnie złożyłem pocałunek śmierci mojemu dodatkowi motywacyjnemu. Miałem tego świadomość pisząc je.

piątek, 23 czerwca 2017

634.Lekarza pokladowego brak

Kolejny rok (mierzony zakończeniem zajęć) zakończony. W praktyce - dzieci poszły, a ja dalej siedziałem w szkole rekrutując nowy narybek. I tak jeszcze przez dwa tygodnie. W przyszłym, niestety, czeka mnie jeszcze przetrwanie czegoś wysoce nieprzyjemnego i szkodliwego - rady podsumowującej z naradami zespołów zadaniowych. 

Załoga naszej tratwy "Meduzy" tworzy dziś taką mieszankę, że robienie czegoś sensownego wspólnie wydaje się heroicznym i w większości zmarnowanym wysiłkiem (pamiętając wszak, że żaden heros już nie żyje). Część boleśnie przeżywa gwałt na ich ego - bo ma być zlikwidowane rozwiązanie, które uważali za swoje autorskie dzieło i już wcześniej histerycznie reagowali na jakiekolwiek jego modyfikacje. Część nie może przeboleć zmian, które zmusiły ich do odejścia od sposobów postępowania do których latami przywykli, i z wrogością odnoszą się do wszelkich "nowinek", nie przyjmując ich do wiadomości tak długo, jak długo się da. Część ma trudności ze zrozumieniem podstawowych uwarunkowań pracy w szkole, mimo że uczą w niej już "-naście"  bądź "-dzieści" lat, i z zdumieniem większego lub mniejszego dziecka emocjonalnie reagują na nowe (lecz zwyczajne w istocie) informacje. Część zachowuje się w sposób budzący poważne wątpliwości, czy dyplom ich psychiatry został wystawiony aby na pewno przez akademię medyczną. Część ma głęboko w końcu układu pokarmowego swoje obowiązki, największą troskę poświęcając dbałości o wydatkowanie na nie jak najmniejszej energii; ideałem wydaje się wartość zbliżona do zera. Do tego dodajmy zawzięte szare eminencje, pragnące ustawiać co się da wedle swego upodobania, ale tak, by nikt nie domyślił się że one mają z tym coś wspólnego i by nie spadała na nie najmniejsza choćby cząsteczka odpowiedzialności. A nad tym wszystkim mostek tratwy z komunikacją między sobą jak między Bałtykiem i Czarnomorzem, oraz kapitan z niezaspokojoną potrzebą gwiazdorzenia i "fun & entertainment".