Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

czwartek, 4 października 2012

54.Jak miło za oknem

Piękna pogoda. Październik wita nas potokami słonecznego światła. Może to jest ta "złota polska jesień", którą starsi wspominają, a której młode pokolenie chyba na oczy nie widziało, przyzwyczajone do płynnego przejścia od letnich upałów do ponurej pluchy udającej zimę. Przyjemnie byłoby wyciągnąć się w fotelu na ganku niewielkiego domku, z książką i kubkiem herbaty dla towarzystwa, patrząc na zielenie ogrodu opływane przesuwającym się światłem. 
Niestety, zamiast ogrodu muszę się zadowolić rachitycznym drzewem przed blokiem naprzeciwko, rozpaczliwie walczącym o przeżycie w kąpielach solnych fundowanych mu co roku przez służby miejskie. Nietrudno się domyślić, że ganku też nie ma. 

niedziela, 23 września 2012

53.Wyłącznik pragnień

Zimno. Na dworze, mimo słońca, wygwizducha. W domu na tyle rześko, że wyciągnąłem zimowe papucie i przez chwilę rozważałem rękawiczki. Cóż  począć - zmarźluch jestem.

Tu miałem ochotę napisać o moim nastroju, ale zmieniłem zdanie - M. by się zaraz znowu zaczęła martwić, więc po co? Mnie by ulżyło, ale nie chcę po takim koszcie.

Miałem nadzieję, że łatwiej mi przyjdzie pogodzić się ze swoją samotnością na całe życie. 20 lat temu wycofanie się poszło o wiele mniej boleśnie. Teraz jest trudniej. Nie wiem, czy to kwestia wieku, czy sumy wszystkich przykrości, czy też...? No właśnie - sam nawet nie wiem czego. Dobra Bozia jednak schrzaniła ten projekt. O ileż prościej byłoby, gdybyśmy mieli w sobie taki prosty przełącznik, którym można by zrobić "pstryk!" i wyłączyć niezaspokojone pragnienia i nigdy już ich nie czuć. O ileż łatwiejsze byłoby życie...

poniedziałek, 17 września 2012

52.Poniedziałek na nowy tydzień

Mało snu.
Kiepski nastrój.
Na rozpoczęcie tygodnia zderzenie z klasą olewającą moją pracę i mnie. Nie miałem siły w trakcie lekcji zmienić scenariusza tak, żeby ich zagonić do pracy. Ten przedmiot jest w takich sytuacjach jak tankowiec - ociężały i słabosterowny. Matematyk czy chemik może rzucić jakieś zadania do rozwiązania. Polonista wskazać wiersz do interpretacji. A co ja mogę zrobić? Oni są tak  powolni i nieporadni w większych partiach tekstu, że potrzebują mnóstwo czasu by wykonać jakąś uchwytną (i ocenialną) pracę. Ja na lekcji tego czasu nie mam. A króciutkiego tekstu z którego mogliby coś wyciągnąć - na ogół nie mam; zresztą wtedy realizuję na lekcji poniżej połowy wymaganych treści - a co z resztą? 
Nie umiem uczyć dzisiejszej młodzieży i nie powinienem mieć wychowawstwa. W takich chwilach czuję się jak hochsztapler. Ale muszę z czegoś rachunki płacić i coś jeść, choć nie za bardzo wiadomo po co. A gdzie ja dziś znajdę pracę w innym zawodzie? I jakim? Moje wykształcenie jest zbyt wąsko specjalistyczne. Nie mam też żadnych znajomości, które by mi dawały choćby złudzenie jakiegoś ułatwienia. A przecież i tak powinienem się cieszyć, że w ogóle mam pracę, bo bardzo wielu belfrów w tym roku pracę potraciło i nie wiadomo czy jeszcze do zawodu wrócą.