Otwieram oczy - ciemno. Patrzę na zegarek - 7.00. OK, słońce jeszcze nie wstało. 8.15 śniadanie i zastanawiam się czy nie włączyć światła, bo jem w półmroku. A dni jeszcze będą się skracać.
Coś noga mnie ostatnio pobolewa popołudniami, jak trochę (2-4 km) pochodzę to się robi mały problem z wejściem na stopień, wchodzę więc z drugiej; potem w domu ustępuje. Cóż, w końcu to normalne, że stary człowiek się sypie, choć miałem nadzieję, że zacznę później. Widać jednak, że u nas to się zaczyna wcześniej kompleksowo - starość po trzydziestce, a po czterdziestce to już tabliczka z własnym nazwiskiem na krześle przed gabinetem geriatry.
Coś noga mnie ostatnio pobolewa popołudniami, jak trochę (2-4 km) pochodzę to się robi mały problem z wejściem na stopień, wchodzę więc z drugiej; potem w domu ustępuje. Cóż, w końcu to normalne, że stary człowiek się sypie, choć miałem nadzieję, że zacznę później. Widać jednak, że u nas to się zaczyna wcześniej kompleksowo - starość po trzydziestce, a po czterdziestce to już tabliczka z własnym nazwiskiem na krześle przed gabinetem geriatry.
Pierwsze prezenty szczęśliwie kupione. Wyjąłem ze schowka choinkę i przeżyłem lekkie zdziwienie, stwierdziwszy że jakaś mała jest. Skurczyć się od poprzednich świąt nie mogła, więc widać to moje oczekiwania oderwały się od rzeczywistości, skoro spodziewałem się większego rozmiaru. Cóż, w pewnym sensie to dość branżowe rozczarowanie. No i zastanawiam się, czy nie kupić trochę większej. "Pusto masz w domu i życiu? Kup większą choinkę!".