Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

poniedziałek, 12 października 2015

435.Tapir

Patrzyłem na nas, jak się zachowujemy na szkoleniu i doszedłem do wniosku, że najgorsza klasa która mi daje w kość, taka od której chciałbym wyjść trzasnąwszy drzwiami po wcześniejszym odpaleniu siarczystego kurwamacia, to drobiazg i kawka z pianką przy nas. Po prostu słodkie bobasy.

Konsekwencja.
-A co mnie obchodzi, że rozporządzenie tak każe?! Ja i tak będę robić po swojemu.

Wycieczka.
-Nie możemy wyjechać rano, bo musimy tu zjeść obiad.
-Dlaczego nie możecie zjeść tam?
-Bo to kosztuje. Tu będzie taniej. A poza tym nie będzie co robić do wieczora.
-Możecie pójść do muzeum, tam jest takie fajne...
-To koszty!

Zoo.
-A wiesz, jak byłam w Zoo, to rozmawiałam z tapirem. Naprawdę. Przyszedł do mnie i mi odpowiadał.
-Nie dziwi mnie to ani trochę. Po tylu latach bytności w naszym pokoju masz obcykaną taką komunikację.

niedziela, 11 października 2015

434.Emki.

Godzin niby niewiele, a jakby orka na kamieniach. Pasek z wypłatą stosownie do tego rozczarowujący w porównaniu z ubiegłym rokiem. Klasy trzecie mają głęboko gdzieś mój przedmiot i nawet nie kryją się z tym - wychowanie jakie ci młodzi ludzie wynoszą z domu nie przewiduje w takiej sytuacji szacunku dla drugiego człowieka. Być może nauczyciela w ogóle nie zaliczają do grona ludzi, którym szacunek jest należny. Ostatecznie system rodowo-plemienny w naszym społeczeństwie jest dobrze zakorzeniony - tych spoza naszego rodu tolerujemy o tyle tylko, o ile wymaga tego nasza wygoda.
Kierownictwo tratwy w trosce o fachowość załogi zorganizowało nam szkolenie. Nawet może i pożytecznie, lecz co z tego, kiedy o takiej porze, że coraz mniej do nas docierało. Jak człowiek miał lat dwadzieścia parę, to mógł wydajnie działać przez cały dzionek boży. Teraz jednak średnia wieku belferstwa to bliskie przedpola 50-ki, a to już regeneracja inna, deczko wolniejsza. Tym bardziej kiedy pięciogodzinne zajęcia są przedzielone zaledwie jedną dziesięciominutową przerwą. Pod koniec czułem nadchodzącą migrenę, na szczęście tylko chlasnęła skrzydłem i poszła mimo. W domu byłem po 13,5 godzinach roboty, ale niektórzy dojeżdżający z daleka - jeszcze przeszło 2 godziny później. A następnego dnia na ranek i cały dzień zapieprzu bez okienka. Mile widziane w organizacji i zarządzaniu: wyobraźnia i pomyślunek.
W ramach przeglądu (w celu poszukiwania miejsca dla upychania nowości) iście drobnomieszczańsko chomikowanego dobytku wyciągnąłem różne stare modele do sklejania. Nie było się co oszukiwać, że je jeszcze kiedykolwiek skleję, więc zaproponowałem pewnemu chłopakowi (sklejaczowi) z forum, że mogę mu je sprezentować. Ze sprzedażą na Allegro byłoby zbyt wiele zachodu - nie mam na to siły, a tak student będzie miał trochę frajdy. Chłopię przyjechało - pociąg opóźniony, więc postałem sobie na dworcu trzy kwadranse. Przybyło z jakimś kolegą(?) na kilkugodzinny wypad do miasta, więc z grzeczności posiedzieliśmy z kwadrans, wymieniliśmy kilka zdań, wypiliśmy po herbatce i się pożegnałem.
Przegląd krytyczny garderoby wykazał wizualne zużycie się jej części i konieczność poczynienia uzupełnień. Trochę dziwnie się czuję kupując ubrania w rozmiarze M, kiedy przez całe dekady kupowało się L, a nawet XL. Gdyby nie to, że muszę jakoś w pracy wyglądać, to machnąłbym na to wszystko ręką i nosił to co jeszcze jest. Będzie miała Schwester co wyrzucać.

czwartek, 1 października 2015

433.Chłód

Czuć jesienny chłód. W dzień jeszcze mam uchylone okno, żeby się wietrzyło, lecz w co zimniejsze noce sięgam już po szlafmycę - łepetyna marznie, a zatokowa franca tylko się czai i na okazję czeka.
W pracy...  jak za najlepszych czasów. Głupota wciąż potrafi mnie zaskoczyć i sprawić, że staję w niemym podziwieniu jak miejskie dziecko na widok krowy. Zastanawiam się, czy pielęgniarka szkolna to funkcja czy stan umysłu. Ubóstwo słownictwa młodzieży nieustannie dostarcza mi wstrząsów. Poważnie się zastanawiam co oni rozumieją z tego co ja mówię. To jest absolutnie przerażające, to wręcz bariera komunikacyjna, za którą nie wiadomo jak się zabrać. Nie tylko ja nie jestem w stanie domyślić się, którego słowa nie rozumieją / nie znają, ale, co gorsza, oni sami nie wyłapują większości nieznanych im słów: "Bo jak je słyszymy, to nam się wydaje, że je znamy".
Pojechałem do IKEI po prezent. Przy okazji pooglądałem różne meble - przydałoby się uzupełnić i w niewielkiej części wymienić garnitur mieszkania. Lecz siły ku temu brak. Znów oglądałem łóżka i pierwszy raz przyszło mi do głowy, czy nie zmienić na mniejsze, na 90-kę. Bo właściwie po cóż większe dla jednej osoby?
Statystyki potwierdzają wrażenie, że ten blog wszedł w fazę schyłkową; liczba wyświetleń osiągnęła poziom z maja 2013 r. i 1/3 maksimum. Cóż, wszystko się kończy.