Przyjemnie znów poczuć się bogaczem. Niby pensja należy się 1. dnia miesiąca, a 3. w pół do dwunastej jeszcze na koncie było pusto, ale nie bądźmy drobiazgowi. W kraju świętego papieża trzeba w takich chwilach docenić, że w ogóle zapłacili. Calutkie trzy tysiączki (no, bez kilku złotych, ale nie bądźmy - jak wyżej) sprawiły prawdziwie miły widok po swoich majowych wyszczuplonych poprzednikach. Niemalże mogę się pławić w bogactwie.
Oczywiście podwyżki motywacyjnego, która miała być rekompensatą za strajk - tak szumnie przez platformiany samorząd zapowiadanej i tak niektórych bulwersującej - na razie ani śladu. Ale nie bądźmy... wiecie jacy. Jak władza mówi że da, to przecież da (coś, kiedyś, komuś)
Skończyłem oglądać "The Walking Dead" (w zakresie dostępnym na Netflixie, czyli do 8. sezonu włącznie). Mniej więcej od połowy 7. sezonu - rosnący niesmak. Dziadostwo, paździerz i erzac. Wygląda to jakby producent postanowił wdrożyć program optymalizacji kosztów opracowany przez firmę doradczą usług księgowo-menadżerskich "Janusz i Janusz" i pozastępował fachowców (może poza działem charakteryzatorskim) jakimiś stażystami ("tani i obiecujący"). Tandeta pomysłu i realizacji razi po oczach.