Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

czwartek, 5 lutego 2015

396.Słowa i melodia

W esemesowej rozmowie z Emusiem napisałem, że szkoda iż tak rzadko się spotykamy, że nawet w ferie jakoś nie umieliśmy skorzystać z okazji wolnego, żeby się częściej widzieć, do kina skoczyć czy coś. Nie było w tym żadnej pretensji czy ofensu. Ot, stwierdzenie faktu jakiejś straty.

Odpisał: "Dla Ciebie zawsze muszę jakoś znaleźć czas, bo jesteś dla mnie bliską i ważną osobą." No i można to na dwa sposoby przyjąć, zależnie na którym członie zdania ujrzymy akcent położony.

1.  "Dla Ciebie zawsze MUSZĘ JAKOŚ ZNALEŹĆ czas, bo jesteś dla mnie bliską i ważną osobą." - znaczy  kontakty z tobą traktuję jako powinność, do której się zmuszam; nie chcę, tylko muszę.

2.  "Dla Ciebie zawsze muszę jakoś znaleźć czas, bo JESTEŚ DLA MNIE WAŻNĄ I BLISKĄ OSOBĄ." - tłumaczyć nie trzeba.

W rozmowie na żywo sprawa jest prostsza o tyle, że intonacja i przekaz niewerbalny na ogół nie pozostawią wątpliwości, który przekaz otrzymaliśmy, jednak w komunikacji elektronicznej sprawa jest trudniejsza; tym bardziej, że tekst możemy sobie czytać później zylion razy, analizując i przewracając na nice po wielokroć, popadając w daleko nawet idące interpretacje.

A którą interpretację ja wybrałem? Z marszu drugą i przy tym zostałem, choć pierwsza siedzi sobie gdzieś w dalekim kącie i popiskuje by zwrócić na siebie uwagę - w końcu niska samoocena zobowiązuje. ;-)


wtorek, 3 lutego 2015

395.Lądowanie farciarza

Cóż, tratwa Meduzy z pewnością nie jest lotniskowcem.

No i życie dopisało pointę do notatki pt. "Farciarz" Kiedy spięte obowiązkami emocje puściły (w końcu ferii) to rozchorowałem się na dobre. Oznajmiam przy tym, że nie ma czego zazdrościć (że przez parę dni nie pójdę do pracy). Dzisiejsza noc była paskudna, w rytmie "dwie godziny spania - godzina telepania się (z kąta w kąt)" i da capo. Jedyna z niej korzyść to to, że pamiętam te wszystkie(?) przedziwne i nieprzyjemne sny jakie miałem. Zwolnienie oznacza niestety dotkliwy uszczerbek finansowy, ale trudno, nawet ja musiałem przyznać, że do pracy w takim stanie nie nadaję się zupełnie.

Również à propos spraw poruszanych w wyżej wspomnianej notatce było powitanie mojej osoby na pokładzie tratwy w pierwszy poferyjny ranek. Na moje "Dzień dobry" z mostka zamiast kulturalnej odpowiedzi na powitanie popłynęła agresywna i niesprawiedliwa napaść. Gdyby to było kulturalne i rozumne zwrócenie uwagi w sprawie obowiązków, to bym przyjął z pokorą i zrozumieniem - szefa prawo, ale kiedy dostaję głupi i niesprawiedliwy opieprz, to mi się asertywność włącza i kwieciste riposty same w locie się rodzą.

Przyszła paczka z imponującymi książkami, nabytymi okazjonalnie dzięki uprzejmości wydawnictwa, które na pewnym forum, którego jestem członkiem, zaoferowało userom królewskim gestem piękny rabat. Ceny okładkowe były takie, że prawdopodobieństwo bym się na nie skusił mimo bardzo interesującej tematyki, było nieduże. A tak - proszę, tomiszcza leżą w zasięgu ręki i grzecznie czekają na swoją kolej lektury.

niedziela, 1 lutego 2015

394.Słoneczko

Przepiękne słońce, bezchmurne niebo? Proszę bardzo - na ostatni dzień urlopu... To jak szyderstwo. W dodatku nie bardzo chcę wychodzić, bo mi z rana moje kochane zatoki postanowiły o sobie przypomnieć, tak żebym nie myślał, że te parę dni kurowania coś dało. Jutro w pracy długo i bezprzerwowo - jak o piątej wyjdę, to będzie dobrze. Chciałbym, żeby słońce na dłużej zostało - niech choć tyle z przyjemnych rzeczy będzie. Mroku już nadto było. I cieplej mogłoby się zrobić, bo teraz to niby mrozu nie ma, lecz zimne, nieprzyjemnie wilgotne powietrze przenika w każdy zakamarek. Dwa tygodnie zleciało jak z bicza strzelił. Do wiosny jeszcze szmat czasu.
***
Po napisaniu tej notatki zastanowiłem się, co ja przez te 2 tygodnie robiłem.
--> przeczytałem parę książek i kilka razy więcej kupiłem,
--> obejrzałem dwa filmy,
--> pomalowałem kilkanaście figurek, żadnej jednak nie kończąc,
--> poznałem pewnego blogera, który jednak kategorycznie zaznaczył, że mam o spotkaniu z nim nie pisać,
--> wizytowałem M.
--> przyjąłem doroczną wizytę przedpotopowego kolegi z ogólniaka,
--> o kolejny rok zbliżyłem się do pięćdziesiątki.
i co z tego? I nic.