Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

piątek, 3 sierpnia 2012

20.Nie pytają? Nie mów!

Krzątanie się w domu, stolarka, zakupy jedne-drugie, wpadnięcie do rodziców, odwiedziny Mamby i dzień przemknął.

Uwielbiam ludzi, którzy nie odróżniają pokazania im czegoś od spytania ich o opinię na temat tego czegoś. To że im się np. nie podoba jakiś mebel w moim pokoju, to jest ich problem i powinni zachować to dla siebie, przynajmniej do momentu kiedy spytam np. "Co sądzisz o tej szafce?" Ale jeśli nie pytam, to psim obowiązkiem człowieka kulturalnego jest trzymać jadaczkę na kłódkę. Taki mebel tu stoi, bo właścicielowi z jakichkolwiek powodów pasuje i nic nikomu do tego. Próbuję sobie radzić ze swoim życiem materialnym i duchowym jak umiem, sam wiem najlepiej co by warto było pozmieniać, ale skoro nie zmieniam  to znaczy, że na razie nie byłem w stanie - zajmowałem się czym innym. A tu takie włażenie i wpieprzanie się z nieproszoną krytyką mojej przestrzeni jest wybitnie irytujące i robię się nieprzyjemnie niemiły. Nie podoba ci się? Boszkurważeszmać - NIE MUSI!

Rodzice przyszli wczoraj wieczorem obejrzeć okna. Ojciec cmokał i chwalił nawet, wyraził wielkie zdziwienie, że sam zainstalowałem karnisz. A co w tym takiego trudnego?
Mama podwinęła mi firanki, więc je przynieśli ze sobą. Ja bym je po prostu włożył w obszerną torbę, ale ja przecież nie mam zielonego pojęcia jak się nosi firanki! Tatuś, naturalnie wie, więc przepromenadował się po mieście trzymając przed sobą w obu rękach krótki drążek, przez który były przewieszone rzeczone firanki. Myślałem że padnę jak to zobaczyłem. No, ale to bardzo w ich stylu. Kiedyś przytelepali na zwykłym wózeczku na zakupy ogromny karton z fotelem obrotowym... na dystansie circa 5 przystanków tramwajowych (oboje po siedemdziesiątce!). 
Przy takich genach ja niestety nie mam prawa być normalny, za cholerę.

Niezwykle osobiste listy M. Rozmawiamy ze sobą codziennie od fafnastu lat o wszystkim, co powoduje, że nie pisujemy do siebie, bo w zasadzie nie ma okazji, ani potrzeby. Ale teraz ceny roamingu by nas skazały na suchy chleb do końca roku i to skąpo wydzielany, więc wymienilismy parę maili. Zabawne, jak inaczej jest - pewne rzeczy łatwiej napisać niż powiedzieć w żywej rozmowie.

Pozwolę sobie zacytować gorzko celne zdanie z Jej listu (mam nadzieję, że się nie poczuje tym urażona): "I wiem jedno wcale nie jesteśmy tacy trudni na codzień i debilami są Ci co się [od nas] odsuwają." Jak widać i heteryczka i homo mają taki sam problem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz