Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

poniedziałek, 15 października 2018

877.Dzień Świętego Nauczyciela

Zastanawiam się czy jest jakieś święto w jakikolwiek sposób dotyczące mnie, które odbieram tak mało świątecznie i osobiście jak DEN. To dzień normalnej, tylko troszkę inaczej zorganizowanej niż zwykle, pracy. Najpierw lekcje, potem dłużąca się w dusznej sali okolicznościowa akademia z przemówieniami i programem artystycznym   a na koniec przyjątko w pokoju nauczycielskim z jakimiś wyżebranymi po litości ciastami i rozdawanie nędznych nagród dyrektora. W tak zwanym międzyczasie życzenia od klas. Wszystko to jakieś wymuszone, sztuczne, zrytualizowane... Tandetne.

Być może największym przejawem szczerości i autentyzmu jest fakt, że na dziesięć klas w których uczę, życzenia w jakiejkolwiek formie (w tym - podziękowań) dostałem od czterech; reszta nie odczuwała takiej potrzeby, z pozytywnych, bądź negatywnych pobudek.

Przemówienia dyra przy nagrodach miały chyba zapewne przypuszczalnie wyrażać jego głęboką wdzięczność, uczuciowość i wrażliwość na ofiarny wysiłek pracowników. Dobrze, że twardo-gumowata szarlotka zmuszała wtedy do absolutnego skupienia przy próbie konsumowania jej rachityczną łyżeczką.

Było i się skończyło, a przede mną prace do sprawdzania. Trzeba by przygotować materiały do lekcji.

Po cholerę tak żyć?

sobota, 13 października 2018

876.Świnia

Zaszedłem z zakupami do rodziców. Ojciec jak zwykle nie rusza się z salonu, tym razem ogląda jakąś konwencję PiS - ku irytacji matki, która swoje emocje wobec tej ekipy wyraża słowami nie nadającymi się do cytowania; przynajmniej jeśli chce się, żeby Polly dalej tu zaglądała. Ojciec gapi się, żeby gapić się, niewiele z tego rozumiejąc, ale matkę sam widok Prezesa Tysiąclecia doprowadza do białej gorączki.

- Twoja siostra u nas była. Nakrzyczała na nas i poszła.
- A co jej się nie podobało?
- Wszystko. Że okna nie otwarte, że nie to co trzeba w telewizji oglądamy... no wszystko jej się nie podobało.
- No to nic nowego, właściwie.
- Kiedy poszła, ojciec powiedział: Ja się nic a nic mu [znaczy: mnie - przyp. mój Mr A] nie dziwię, że powiedział, że nigdzie więcej z nią nie pojedzie - przecież ona jest nie do zniesienia!

Wtem słychać dzwonek - Schwester niespodziewanie zawitała ponownie w tym tygodniu. Radość na obliczu wypisana sugeruje, że ujrzała na kogo może zwalić swoje nigdy nie zasypiające dylematy i rozterki.

- Brat! Ja już sama nie wiem co robić. Ty mi powiedz, czy ja jestem już tak pierdolnięta że...
- TAK!!!
- Ty świnio!
Mama aż się zgięła ze śmiechu.

piątek, 12 października 2018

875.Pukanie bez odzewu

Dziwnie jest. Coś się nie zgadza. Coś się zmieniło. Chomiczy kołowrotek furczy gładko, rozpędzony solidnie przez cały tydzień, lecz do umysłu chomika puka nieśmiało myśl od kalendarza przybyła, że to już piątek, że jutro nie ma lekcji. Cóż z tego pukania, kiedy nikt nie otwiera? Rozbieg i rozruch wprawił w hipnotyczny rytm, który teraz dziwnie przerywać. To uczucie jest bratem bliźniakiem pojawiającego się czasem w nocy pomysłu, żeby nie kłaść się spać, skoro do rana już tak niewiele czasu zostało i może lepiej zużyć go na dokończenie roboty na następny dzień, która się ślimaczyła całe popołudnie?

Piękna, zupełnie nie październikowa pogoda - ciepła i słoneczna. Smutne widoki par.