W posępnych barwach widzę perspektywę kolejnych miesięcy. Wielka ilość pracy i rozłożenie jej (chujowe plany lekcji) zapowiada wysysanie wszelkiej energii, której nader niewiele zostanie na podtrzymywanie zdrowia i funkcji życiowych. O jakichkolwiek przyjemnościach właściwie... Hmmm, właściwie jak się zastanowić, to od bardzo dawna odczuwam zakłopotanie wobec pytania: "Co sprawiło / sprawia ci przyjemność?" Nie umiem na nie odpowiedzieć inaczej niż "Nic", lecz świadomość pewnej niestosowności takiej odpowiedzi pogłębia dyskomfort. Praca i wegetacja - cóż za atrakcyjne perspektywy...
Pierwsze urodziny Dziedzicowicza trochę przygaszone wieścią o problemach rozwojowych małego wymagających dodatkowego wysiłku od opiekunów. Gdybym szczerze nie współczuł*) Schwester to bym złośliwie podworował sobie, jak to "pięknie" się układają jej plany wymarzonego odpoczynku na starość.
Chlebek III powstał przy wyciągnięciu wniosków z niedoskonałości poprzednika - mniej mąki żytniej i więcej wody. Mąka pszenna typ 650 - 250 g, żytnia typ 720 - 200 g, woda 390 ml, po łyżeczce cukru i soli, 4 łyżki siemienia lnianego, po paczuszce etkerowskich drożdży i suszonego zakwasu. Wyszedł zauważalnie lepszy i bardziej wyrósł. Nadal jednak mam poczucie, że ten z gotowej mieszanki najdłużej zachował wilgotność.
____________________________
*) Wbrew wyobrażeniom niektórych, bywam zdolny do takich uczuć.