Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

niedziela, 6 września 2020

1152.Ciemnoszara jesień

W posępnych barwach widzę perspektywę kolejnych miesięcy. Wielka ilość pracy i rozłożenie jej (chujowe plany lekcji) zapowiada wysysanie wszelkiej energii, której nader niewiele zostanie na podtrzymywanie zdrowia i funkcji życiowych. O jakichkolwiek przyjemnościach właściwie... Hmmm, właściwie jak się zastanowić, to od bardzo dawna odczuwam zakłopotanie wobec pytania: "Co sprawiło / sprawia ci przyjemność?" Nie umiem na nie odpowiedzieć inaczej niż "Nic", lecz świadomość pewnej niestosowności takiej odpowiedzi pogłębia dyskomfort. Praca i wegetacja - cóż za atrakcyjne perspektywy...

Pierwsze urodziny Dziedzicowicza trochę przygaszone wieścią o problemach rozwojowych małego wymagających dodatkowego wysiłku od opiekunów. Gdybym szczerze nie współczuł*) Schwester to bym złośliwie podworował sobie, jak to "pięknie" się układają jej plany wymarzonego odpoczynku na starość.

Chlebek III powstał przy wyciągnięciu wniosków z niedoskonałości poprzednika - mniej mąki żytniej i więcej wody. Mąka pszenna typ 650 - 250 g, żytnia typ 720 - 200 g, woda 390 ml, po łyżeczce cukru i soli, 4 łyżki siemienia lnianego, po paczuszce etkerowskich drożdży i suszonego zakwasu. Wyszedł zauważalnie lepszy i bardziej wyrósł. Nadal jednak mam poczucie, że ten z gotowej mieszanki najdłużej zachował wilgotność.


____________________________
*) Wbrew wyobrażeniom niektórych, bywam zdolny do takich uczuć.

czwartek, 3 września 2020

1151.Przepychając się

Tłok w salach, tłok na korytarzach. W niektórych miejscach i momentach trzeba się przeciskać przez zwarty tłum. Prawie normalka. Prawie, bo nigdy nie mieliśmy tyle klas co w tym roku. Tak w ogóle, to mamy o 1/3 więcej klas niż kiedy zacząłem tu pracować, a budynek ten sam (nie od razu tyle przybyło).

Mądre nasze Miasto kazało w lecie otwierać dodatkowe klasy, ponad ilości założone wiosną, a teraz - jak wieść gminna niesie - w niemałej liczbie szkół są problemy z zapełnieniem klas pierwszych.

U nas organizacja tradycyjna. Niektórzy jakoś nigdy nie potrafią się wyrobić ze swoimi rutynowymi zadaniami, co utrudnia pracę innym. Koordynacja na mostku naszej tratwy Meduzy jak zwykle wzorcowa...

Z głupim w gruncie rzeczy uczuciem ulgi i nanosekundowej radości odhaczam wykonanie kolejnego zadania do zrobienia.

Zadziwiające jak zdążyłem zapomnieć, jak paskudnie pracuje się w niektórych klasach.

Staram się usilnie wysypiać się, ale nie dobijam do siedmiu godzin; w dodatku z przerwami. W środku wakacji - kiedy mogłem - spałem 8-9 godzin.

Chlebek II poniższy: pół na pół mąka pszenna 650 i żytnia 720 (= 500 g), suszone: drożdże i zakwas żytni, siemię lniane, sól, cukier. Proporcje dobierałem szacunkowo wzorując się na innych przepisach i 330 ml wody to chyba okazało się trochę przymało - chlebek z gotowej mieszanki był nieco wilgotniejszy; ale ten jest całkiem jadalny i trzyma się dobrze.



wtorek, 1 września 2020

1150.Pieprzyć miny! Naprzód!

No i się nowy rok szkolny rozpoczął. Odruchowo chciałoby się napisać - ciekawe jak się skończy, ale to przecież absurdalnie odległa perspektywa, skoro nie wiadomo co będzie w przyszłym tygodniu, o miesiącu nie wspominając. Siedzimy na bombie. A właściwie idąc jak gdyby nigdy nic, mamy przemierzać pole minowe. Miny - są. Ile - nie wiadomo. Prawdopodobieństwo wdepnięcia na którąś - nie znane. Środki zabezpieczające - czyste buty i patrzeć pod nogi. Ale jednocześnie się rozglądać, szkicować mijane elementy krajobrazu i przygotowywać się z egzaminów różnych. Nie tłoczyć się, ale iść gromadą bo nie stać nas na dodatkowych przewodników. Nie bać się, ale jak mina pierdyknie, to położy w krąg wszystkich szeroko. 

Generalnie mam poczucie, że ktoś rżnie głupa i każe mi grać w tym dętym przedstawieniu. W klasie nie musimy mieć maseczek, ale na pustym nawet korytarzu musimy założyć. W klasie mam 30 osób i mam je rozgęścić w 16 ławkach tak, żeby w miarę możności siedzieli pojedynczo. Ta możność kończy się tak szybko, że dla każdego myślącego człowieka jest jasne, że nakaz rozgęszczenia jest fikcją. Ale liczy się tylko, że władza zarządziła utrzymywanie dystansu społecznego. Uczniowie nie mogą korzystać z przyborów i podręczników kolegi, ale równocześnie nie ma zakazu, żeby korzystali z dwuosobowych szafek w szatni. Choć 95 % zakażeń odbywa się drogą fruwających kropelek a tylko 5 % przez dotknięcie zakażonej powierzchni, masek nie muszą w sali nosić, lecz ręce i przedmioty w sali będą dezynfekowane. W sali lekcyjnej może być nawet ponad trzydziestu uczniów, ale w toalecie (z dziewięcioma w sumie stanowiskami) - już tylko najwyżej trzech.

Wszystkich uczniów wrzuca się do jednego zbiorczego worka w ministerialnych dyspozycjach, choć wypowiadający się epidemiolodzy wyraźnie odróżniają małe dzieci  i młodzież, w przypadku tej ostatniej operując nawet terminem "młodzi dorośli". Mimo to, szkoły podstawowe i średnie potraktowano tak samo.

Mam wrażenie podejścia rozciągniętego w rozkroku na dwóch biegunach: masy mają udawać, że prawdopodobieństwo zakażenia jest małe i praktycznie zachowywać się jak dotąd, ale w razie podejrzenia któregoś z objawów mamy histeryczną izolację i wypchnięcie delikwenta z mniejszą lub większą grupą (aż do całej szkoły włącznie) na kwarantannę.