Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

poniedziałek, 22 czerwca 2020

1116.Babskie ględzenie ;-)

Ogarnąłem robotę i poszedłem wczesnym popołudniem na zakupy kalkulując w oparciu o prognozę pogody, że powinienem zdążyć przed deszczem. W ćwierci drogi zaczęło kropić, więc zawróciłem a już po stu metrach lunęło jak z cebra. W butach chlupotało.

Czytając "Wyprawę skrytobójcy" Robin Hobb zauważam irytującą manierę przypominania co ileś tam stron co się zdarzyło wcześniej. Rozumiem użyteczność tego chwytu przy grubaśnej książce, którą pewnie wiele osób czyta bardzo długo, ale mi trochę przeszkadza łopatologiczność realizacji. Mam wrażenie, że u którychś autorek taki sam chwyt już zauważyłem. Widzę u Hobb tę samą cechę co u Gabaldon i w mniejszym stopniu Meyer - umiejętność rozpisywania się o rzeczach, które można było zawrzeć w ćwierci tej objętości lub mniej nawet. Zdecydowanie wolę konkret od ględzenia. Wyraźnie tę różnicę widać kiedy się zestawi Ziemiańskiego ze wspomnianymi paniami. U niego akcja posuwa się do przodu, a u nich... Orzeszkowej opisy przyrody niemalże. 😕

środa, 17 czerwca 2020

1115.Nie mam pomysłu na tytuł

Co za ulga! Wszystkie oceny - przedmiotowe i zachowania już wystawiłem. Jeszcze wieczorem musiałem ścigać ostatniego delikwenta i wyduszać z niego ostatnią pracę. Teraz jeszcze papierkowe roboty różne na koniec roku oraz wymyślanie co można przesłać "jako lekcje" uczniom w tym ostatnim półtoratygodniu. Koleżanka się zamartwia, że po wakacjach jak znów zamkną szkoły, to wszystkie lekcje trzeba będzie robić online. Nie bardzo to sobie wyobrażam. Rzuciłbym tę robotę wówczas - gdybym miał jakąkolwiek alternatywę.
A na razie coś mi zatoki znów szwankują, co nie wprawia w dobry nastrój.

poniedziałek, 15 czerwca 2020

1114.Trenerzy fitness - Kramer i Stawiski

Na stronie sklepu zobaczyłem okazję "promocja" - ani cenowo, ani asortymentowo nic nadzwyczajnego, ale trafiło na akuratną fazę, więc ogarnąwszy robotę poszedłem i nabyłem. Kupuję tam już od dwudziestukilku lat, producenta modelu znam, więc nie zaglądałem na miejscu do pudełka, tylko zrobiłem to w domu po powrocie. Jak zajrzałem, tak osłupiałem! Model był częściowo sklejony i to konwersyjnie, to znaczy z wymianą części na inne, z innego zestawu. Coś takiego zbywa się po drastycznie obniżonej cenie i wyraźnie uprzedzając, bo istota modeli do sklejania polega na tym, że MAJĄ DOPIERO ZOSTAĆ sklejone. Dla wielu modelarzy już samo wycięcie jakichś części z ramki, bez sklejania, oznacza poważny ubytek wartości, aż do dyskwalifikacji nabywczej włącznie (stąd w II obiegu umieszcza się często w opisie deklarację "wszystkie ramki w folii" - chodzi o torebki foliowe, w których fabrycznie pakowane są ramki z częściami).

Poszedłem z powrotem, zachodząc w głowę kto coś tak kuriozalnego mógł zrobić? Na miejscu sprzedawca tylko zajrzał do pudełka, pokazał szefowi okładkę pudełka i bez słowa przystąpił do zwracania pieniędzy. Ciekawe, że szefowi wystarczył rzut oka na pudełko, a sprzedawca pamiętał dokładnie ile model kosztował... Obaj - woda w usta nabrana.  Jak im się przyglądałem nabrałem przekonania graniczącego z pewnością, że doskonale wiedzieli co sprzedają i po prostu polowali na jelenia. Żadnych przeprosin naturalnie nie było. Smutne to, że firma z taką imponującą tradycją (powstali w 1989 r.), bardzo znana w modelarskim światku, mająca bardzo atrakcyjne ceny i pozwala sobie na takie żenujące wałki za kilkadziesiąt złotych. Prawda, że już od lat mam wrażenie, iż najsłabszą stroną tej firmy jest jej czynnik ludzki - mający pewne wyraźne deficyty w kontaktach międzyludzkich. To już druga wpadka - w zeszłym roku na jesieni sprzedali mi zaschniętą masę do weatheringu, ale machnąłem ręką - oj, no każdemu może się zdarzyć. Raz zdarzyć. Za trzecim razem pożegnam się z firmą po trzydziestu latach zakupów. Wolę zapłacić troszkę drożej, ale uczciwemu kupcowi.

A dzięki tym panom zrobiłem dziś w sumie trzynaście kilometrów szybkiego spaceru.