No i jakoś tak nagle, z zaskoczenia nadszedł upał. Gdybym nie spojrzał na kilkudniową prognozę pogody, to by mnie zaskoczył pod zimową kołdrą.
Parę kursów na bazar i zapelargoniowałem rodziców. Każdy kurs to 7 kilometrów - niezły spacer.
Powinienem się cieszyć, że stosik prac do sprawdzenia maleje i ledwie kilka zostało, ale mam już obrzydzenie na samą myśl o sprawdzaniu. A jeszcze kilka kolejnych w drodze będących, powinno się pojawić w ciągu paru najbliższych dni.
Już dwa (kolejne) zamówienia Bonito opóźnione. Zaczyna to być irytujące.
Podłe łajdactwo w PISie rozkręca się z zionięciem nienawiścią. Okropność, że tacy ludzie mają się doskonale, przez tysiące tzw. porządnych obywateli i wiernych niewzruszenie popierani i na urzędach podtrzymywani. A biskup publicznie pierdoli bez krztyny choćby przyzwoitości (o rozumie już nawet nie wspominając) o ewangelistach i charyzmatach w premierze i ministrze zdrowia.