Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

sobota, 13 kwietnia 2019

952.Po tygodniu

Z koleżanką Kowalską zgadujemy się, że mieliśmy identyczne przypuszczenia co do czasu trwania strajku - żadne z nas nie sądziło, że potrwa to tak długo; obstawialiśmy tak do 3 dni - maksymalnie.

Koleżanka Wiśniewska z rosnącym przerażeniem patrzy na przedłużanie się protestu. Musi utrzymać dwie osoby ze swojej pensji, a z powodu koniecznych wydatków na leczenie każdy kolejny miesiąc kończyła na debecie. Nie ma żadnych oszczędności.

Kolega Malinowski, uskarżający się od dawna, że "niektórzy tu mają go za pisowca, a on właściwie ma inne preferencje [fundamentalistyczna katoprawica - dop. mój Mr A]", oznajmił (podobno), że przeciw temu rządowi on strajkować nie będzie i z właściwą sobie odwagą i troską o finanse poszedł na zwolnienie. W pracy go nie ma, a na konto pieniążki płyną, wprawdzie tylko 80%, ale to i tak więcej niż 0% dla tego strajkującego lewactwa. 

Koleżanka Nowak nie strajkuje i nie kryje się z tym, przychodzi do pracy i odsiaduje swoje godziny.

Martwię się klasyfikacją klas trzecich. Źle się czuję z tym, że być może nie ja sklasyfikuję moich uczniów. Byłby to pierwszy raz w mojej "karierze" zawodowej. Czuję, że jestem im to winien.

Z powodów strajkowych moje plany spłaty zadłużenia remontowo-kuchennego właśnie się komplikują. Na "antydepresanty" też nie bardzo jest.

środa, 10 kwietnia 2019

951.Dla towarzystwa

Wobec takiego przebiegu egzaminów gimnazjalnych strajk stracił sens. Od teraz będę strajkował już tylko dla towarzystwa, kosztem tych 120-130 złotych za każdy dzień.

Na jakikolwiek efekt zakłócenia klasyfikacji maturzystów nie ma co liczyć - wystarczy jeden łamistrajk, któremu dyrektor powierzy obowiązek ustalenia ocen klasyfikacyjnych w zastępstwie strajkujących nauczycieli. W ostateczności poleci to wicedyrektorowi lub samemu sobie (jest nauczycielem). W razie wątpliwości co do ostatniego rozwiązania stosowną podkładkę chór klakierów uchwali od ręki (nie takie rzeczy się uchwalało!). Matury nadzorować może - jak się okazuje - każdy, ze strażą leśną włącznie, a wśród egzaminatorów jest tylu emerytów i nauczycieli nie-tablicowych, sprawdzających wyłącznie dla pieniędzy, że spokojnie OKE sobie z tym (ustne i sprawdzenie pisemnych) poradzą.

To prymitywne społeczeństwo nie ceniło i nie ceni wiedzy, wykształcenia i wychowania, dlatego nigdy nie doceni nauczycieli.

wtorek, 9 kwietnia 2019

950.Furie

Strajkowanie jest do dupy. Nuda. Kiedy prowadzi się lekcje to czas mknie jak rakieta. Kiedy się siedzi i nie pracuje, te same godziny dłużą się niemiłosiernie. Dość idiotyczne jest poczucie, że w pracy nie można wykonać żadnej pracy, a tę która musi być zrobiona, trzeba zrobić dopiero po powrocie do domu. W efekcie czas spędzony w strajkującej pracy staje się czasem zmarnowanym. Niby mam książkę, niby mogę porozmawiać z koleżankami, ale... ileż można? Dojmujące jest to poczucie nieadekwatności takich zajęć z miejscem.

Tę przymusową bezczynność szczególnie źle znosi M. - krew ją zalewa i wścieka się na widok różnych koleżanek i kolegów. Zieje ogniem na samo wspomnienie o dyrku, który odkrył audytorium dla swojego gwiazdorzenia w komitecie strajkowym i niemal na okrągło przesiaduje przy jego stole racząc opowieściami najróżniejszymi ze swadą, którą słychać w drugim końcu szkoły.

Ja byłem bliski (bardzo bliski) eksplozji wobec popisów naszego szkolnego łamistrajka. Spory w tym zapewne miała udział frustracja człowieka kulturalnego, który nie znajduje sposobu cywilizowanego wyjaśnienia zadufanemu chamowi, że tak i tak się po prostu nie robi.