Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

niedziela, 17 marca 2019

940.W piękny dzień

Piękna słoneczna pogoda i ciepło - jak na bliskie przedpole wiosny przystało, a ja siedzę złorzecząc pod nosem, bo wygwizdów ostatnich dni połączony ze stresem pracowym przyniósł mi nawrót przeziębienia.

Na Netfliksie jakoś nic mi ostatnio do gustu nie przypada. Stos książek do przeczytania właśnie przekroczył metr sześćdziesiąt. "Londyn. Biografia" Ackroyda - rozczarowująca sieczka. "Miecz i kwiaty" Mortki - nuda zupełna. Powieści o kuzynkach Kruszewskich Pilipiuka skończone - o niebo lepsze od Jakuba Wędrowycza i od biedy znośne, albo ja już tak otępiałem i przyzwyczaiłem się do jego miernego stylu. Próba powrotu do Gabaldon - po 2-3 strony przed snem.

Stolarz zjawił się wreszcie i wziął wymiary szaf - jeśli wycena mnie nie znokautuje, to rysuje się parotygodniowa perspektywa uwolnienia pokoju od stert pudeł, pudełek i worków z ciuchami.

Przykro tak w sumie.

piątek, 15 marca 2019

939.Wizyta kata

Ulga - móc tak sobie siąść i choć na chwilę odetchnąć, że niemiłe za nami. Dyro zafundował (nie tylko) mi uruchomienie oceny pracy. Na cholerę już teraz - nie mam pojęcia. Do niczego mi to nie jest potrzebne, chyba żebym miał robotę zmieniać, ale i tak nie mam na jaką. Zgodnie ze swą, niewypowiedzianą ale przez nas rekonstruowaną, zasadą minimalizowania wysiłku ściągnął nam na głowę metodyka. Można się domyślać, jaki przebiegły plan za tym stoi: patent bajecznie prosty - metodyk fachowo opisze obserwowane lekcje, a potem wystarczy od niego tylko przepisać. Ponadto, w razie ewentualnego odwołania od oceny, ma się mocną pozycję, bo ocena dyra jest - cóż za zbieg okoliczności i świadectwo fachowości! - zbieżna z oceną zewnętrznego specjalisty. Patrzcie i uczcie się, frajerzy!😈

Jest tylko parę drobiazgów. Otóż powszechnie od kiedy pracuję przyjęte jest, że metodyka ściąga się do szkoły tylko wtedy, kiedy są poważne zastrzeżenia do pracy danego nauczyciela, albo kiedy nauczyciel fest podpadł dyrektorowi i ten szuka haka, żeby na nim śmiecia zawiesić. Żałuję szczerze, że nie widziałem miny pani metodyk, do której zaczęło docierać, że coś jest nie tak. Po pierwszych obserwacjach (lekcji) nie mogła się połapać co się dzieje, więc w końcu zadała pytanie wprost: 
- Czy państwo mają jakiś konflikt z panem dyrektorem? 
- Ależ skąd! Chwali nas. 
- Bo ja nie bardzo rozumiem... po co mnie tu zaproszono.  
- Bo ocenę pracy mamy. 
- Nadal nie rozumiem. 
- A bo pan dyrektor do każdej oceny pracy zaprasza metodyka. 
- [wstrząśniętym głosem] Ale... tak... tak SIĘ NIE ROBI...
😂

Pani metodyk generalnie pochwaliła, uwagi ustne miała minimalne i uzasadnione (zobaczymy czy w pisemnych nie będzie jakiejś krytyki, ale nie spodziewam się). Szczególną pochwałę usłyszałem - że posługuję się na lekcjach wyjątkowo pięknym językiem.
Koleżanka ciężko odchorowała wizytę metodyka ledwie zipiąc ze strachu. Ja, ku własnemu pewnemu zaskoczeniu - zadziwiająco lekko. Cóż, być może jest prawda w powiedzeniu, że pewne doświadczenia ustawiają hierarchię ważności tego co nas spotyka.

sobota, 9 marca 2019

938.Granice

O-o... już weekend.

Troszkę poszalałem z książkami, ale żal było nie skorzystać z kolejnej obniżki na Bonito (kiedyś trzeba będzie przecież rozładować schowek z tych kilkudziesięciu pozycji, które w nim wiszą...😊). Szkoda tylko, że dramatycznie kończy mi się miejsce na ich trzymanie. Miarą desperacji może być fakt, że przeleciał mi przez myśl nawet pomysł ustawienia regałów w wyspę na środku pokoju, skoro miejsce pod ścianami się skończyło. Wiem, powinienem się może jakoś troszkę leczyć, ale na razie stanowczo odmawiam.

Co kilka dni jeżdżę do IKEI po różniste klamoty (od zawiasów po krzesło). Szlag by ich trafił z tym niedzielnym zakazem handlu - tłuc się do Marek po pracy z przesiadkami to jednak mocno uciążliwe jest.

Niedobrze mi się zrobiło, kiedy przeczytałem o ostatnich występach Kaczyńskiego, jak popierdalał do wyznawców odnośnie karty LGBT, że "nasi przeciwnicy atakują nawet dzieci". Wydawać by się mogło, że nawet politycy respektują jakieś granice łajdactwa i podłości, ale to pokazuje, że pazerna żądza władzy odbiera tej odpychającej istocie poczucie elementarnej przyzwoitości. Wciąż pamiętam, jak kilkanaście lat temu wygłosił (w odniesieniu do zawartości jego esbeckiej teczki): "We mnie jest samo dobro!". Na coś takiego przychodzi na myśl inny cytat - z Piłsudskiego: "Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy."