Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

wtorek, 13 listopada 2018

890.Akumulatory

Akademia z okazji 100-lecia niepodległości Polski załatwiona. Dyrekcja zachwycony, wice zalała się łzami patriotycznego wzruszenia, dzieci siedziały jak nie nasze i potem mówiły, że im się bardzo podobało. Dla mnie żadna to nowina, że z koleżanką tworzymy wyrastający ponad szkolną sztampę duet producencki. Dobrze, że to już za mną, bo ta cała impreza to jednak napięcie było i teraz czuję się jak rozładowany akumulator. Tym bardziej, że snu zażyłem tylko cztery godziny, zbudziwszy się przed świtem jakimiś niepokojącymi snami.  Przede mną leży i szczerzy zębiska kupa roboty. 

To wszystko trudne, kiedy nie ma jak ani skąd podładować akumulatorków.

niedziela, 11 listopada 2018

889.Zamieszki i ekscesy w czasach różnych

Mój organizm to jednak mądrusi jest - wie, że jutro poniedziałek, więc trzeba się spiąć i pompować adrenalinkę. No bo skąd biedaczyna ma wiedzieć, że jutro specjalne święto raz na sto lat i wolne? Za oknami PiS z faszystami, a ja kursuję między kompem, na którym oglądam kuriozalne wyczyny kierowców w większości zza Buga i bez nadzwyczajnego powodzenia próbuję wciągnąć się w "Knightfall", a warsztatem, na którym pomału sklejam i maluję pikinierów Reiklandu. W tej chwili siedmiu gotowych, a sześciu w różnych fazach wykończenia. 

Zacząłem czytać do poduszki "Kroniki Jakuba Wędrowycza" Andrzeja Pilipiuka nabyte w serii "Mistrzowie Polskiej Fantastyki". Pierwsze wrażenia nienadzwyczajne. Po pierwszych trzydziestukilku stronach najbardziej przeszkadza mi język tytułowego bohatera - niepasujący do postaci, gdyż zbyt gładki i inteligencki. W ogóle mam jakieś niejasne wrażenie, że czytam opowiadanie i z niedowierzaniem patrzę na rozmiar tomiku sugerujący, że to powieść. Ogólnie, pierwsze zetknięcie z prozą pana Pilipiuka uznaję za niezachęcające; tak na "dwójkę" najwyżej.

Do papusiania czytam zaś Tomasza Marszałkowskiego "Zamieszki, ekscesy i demonstracje w Krakowie 1918-1939". Muszę przyznać, że temperatura i formy ówczesnego życia politycznego zrobiły na mnie wrażenie. Maczetowo temperamentne było i nieźle się zdziwiłem przeczytawszy, że na tle innych miast było nader spokojne. 
Ciemnota motłochu (excusez le mot, ale trudno tę część narodu łagodniej określić) też zapierała dech, jak w oszałamiającej historii "narodzin diabełka" w czerwcu 1920 r. 
Można się zadumać nad tym, jak śmierć bywa różnie wyceniana z uwagi na kontekst polityczny. W zamieszkach w Krakowie w listopadzie 1923 r. zginęło od kul wojska i policji 18 osób cywilnych - tyle samo ile w grudniu 1970 r. w Gdyni. W obu przypadkach ludzie wyszli na ulice demonstrować z powodów socjalnych (trudne warunki wyżywienia). W obu siły bezpieczeństwa się pogubiły i działały niekompetentnie.

piątek, 9 listopada 2018

888.Królestwo eufemizmów

To jednak jest niewygodna cecha publicznie dostępnego bloga - niemożność swobodnego opisania tego jak wygląda nasza tratwiana rzeczywistość. Konieczność operowania eufemizmami, przy niezbędnej tu skali złagodzenia, prowadzi do całkowitej niezrozumiałości ewentualnego opisu, co podważa sens w ogóle rozpoczynania jakiegokolwiek opisu. To zaś sprawia, że nie działa terapeutyczny wymiar bloga, wyrażający się w możliwości wyrzucenia z siebie nagromadzonych złych emocji.

Ledwie zipię. Ciężki tydzień. Ciężcy ludzie.

Skończyłem pentalogię o Alcatrazie Smedrym. Nieco irytujący koniec, choć z jednej strony może to kolejna zmyłka autora, który w tej serii szafował nimi bez umiaru, z drugiej zaś w pewnym sensie logiczna i konsekwentna kontynuacja postaci głównego bohatera.