Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

niedziela, 7 października 2018

873.Kaczka i bestie

Osaczają mnie potwory. Straszne bestie, którym nie sposób się oprzeć, skore do zawładnięcia i spętania. Prace do sprawdzenia - siedmiogłowa hydra (aktualnie, prace w siedmiu klasach mi się zbiegły w czasie). I tacka domowej szarlotki. Zazdroszczę ludziom obdarzonym silną wolą.

Kończę zwolna cykl inkwizytorski Piekary - bardzo fajne powieści (w przeciwieństwie do ich autora). Polecam.

Na rodzinnej imprezie.

- I jaka ta cielęcina?
- Bardzo dobra.
- Nie twarda?
- Nie, mięciutka.
- A kaczka jaka?
- Yyyy... lądowa.
- Dlaczego "lądowa"?
- Bo sucha.


piątek, 5 października 2018

872.Remanent na strychu

No proszę! Ledwie praca (w szkole) się skończyła, a już słoneczko wyszło zza chmur. Szkoda, że praca w domu szczerzy zębiska z tuzina paszcz, a jutro cały dzień popsuty rodzinną imprezą. No a niedziela, to już będzie myślenie o poniedziałku i o tym jak fajnie jest, kiedy w jednym tygodniu kumulują się różne "atrakcje".

Poprzednia notka pozostawiła, jak się okazuje niedomówienie pewne. Otóż jakoś parę lat temu zaopatrzyłem się w przenośny dysk i zacząłem robić kopie bezpieczeństwa zasobów kompa. Ponieważ paru PT Czytelników ujawniło z jaką szokującą częstotliwością robi swoje backupy, to ja może nie będę szokował w drugą stronę i nie napiszę co ile swoje kopie generowałem. W każdym razie, po przejrzeniu folderów okazało się, że straty są znacznie mniejsze niż w pierwszej chwili szacowałem. W zasobach wykorzystywanych na co dzień do pracy to nic nie przepadło. W muzyce i grafice - ostatni miesiąc, ale to raptem może kilkanaście plików. Reszta folderów to straty około roku, więc w niektórych przypadkach może troszkę przykre, ale w sumie do przeżycia - tym bardziej, że pamiętam jak to jest stracić całkowicie całe wielkie i bardzo ważne foldery. 

W sumie ze wszystkich strat teraz (poza finansowymi, rzecz jasna; szkoda że to wszystko się dzieje na początku, a nie w końcu miesiąca - bliżej następnej wypłaty) najbardziej doskwiera utrata adresów zakładek. Miałem jakieś stare zarchiwizowane, ale one są sprzed jakichś 4-5 lat, więc straszliwie naftaliną jadą, a w utraconych miałem mnóstwo adresów stron modelarskich, historycznych i fantasy / fanowskich, których teraz już nie odtworzę.

czwartek, 4 października 2018

871.RIP PC

Niby słońce, a już coraz częściej podstępny zimny wygwizdów. Tu pot leje się po plecach, tu zimno liże po karku. Tylko patrzeć przeziębienia... 😟 Kołderka letnia odeszła na odpoczynek, a do służby przystąpiła zimówka.

Po długiej i wiernej służbie zdechł mi komp. Śmiercią nagłą, ostatnim przedśmiertnym paroksyzmem wywalając korki. Próby reanimacji skończyły się niczym (nie licząc oczywiście trudu targania do serwisu i wybulenia grosiwa - bezskutecznego, jak się okazało).  Zdecydowanie tego mi trzeba było - utraty oprogramowania (ostatnia kopia MS Office'a), multum linków do przeróżnych stron, a także kop plików z grafiką i muzyką. Także pozbawienia narzędzia pracy w momencie, kiedy akurat miałem pilną robotę do wykonania. I wreszcie wysupłania ekstra kasy na nowego kompa z przyległościami. Kiedy zajrzałem do sieci ile kosztuje odzyskiwanie danych z dysku, twarz moja przybrała układ taki bardziej południkowy. Radujmy się!

Zdumiewa mnie (i nie tylko mnie) jedna z klas pierwszych - tak dziecinnych uczniów jeszcze nie mieliśmy. Pozostaje mieć nadzieję, że przez rok podrosną w forsownym tempie na tyle, że zdołają się zmierzyć z rozszerzeniami w klasie drugiej, bo w przeciwnym razie, będziemy mieli oddział leczenia nerwic i załamań na pokładzie tratwy.