Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

sobota, 8 września 2018

862.Jawność i zebrania

Dał mi w kość ten tydzień, a raczej jego druga połowa. Od paru lat obserwuję z niepokojem, że coraz trudniej znoszę niektóre elementy pracy; najgorzej chyba zebrania z rodzicami. Inauguracyjne w tym tygodniu odchorowałem, a do tego następny dzień przyniósł nową porcję przykrych wrażeń nie sprzyjających dojściu do siebie. A przecież  u tego "siebie" ostatnio i tak kiepsko jest; znużenie i smutek.

Mostek tratwy zdaje się iść śladami Gorbaczowa, zapoczątkowując (choć nie wiem na ile świadomie...) politykę jawności. Na razie przejawia się to w głośnym mówieniu, że rok szkolny, lub posiedzenie rady pedagogicznej jest przez nich nie przygotowane. Do tej pory pozostawało to w sferze pewnego niedomówienia - wszyscy wiedzieli, ale dyrekcja się tym nie chwaliła. Na razie lokomotywą wiodącą prosto do tegorocznej "Nagrody Złotych Ust" jest poniższa refleksja na radzie:

"Pierwszy tydzień mamy trochę mniej zorganizowany niż zwykle z uwagi na chaos organizacyjny." 



czwartek, 6 września 2018

861.Plan lekcji ze stanu wojennego

Ciekawostka z zamierzchłej przeszłości. Zachował się mój dzienniczek ucznia z ósmej klasy podstawówki (okres stanu wojennego), a w nim plan lekcji. Można się dowiedzieć jakie przedmioty były realizowane i w jakim wymiarze.

  • godzina wychowawcza - 1
  • język polski - 5
  • język rosyjski - 2
  • język niemiecki - 2
  • historia - 2
  • wychowanie obywatelskie - 2
  • matematyka - 4
  • geografia - 2
  • fizyka - 2
  • chemia - 2
  • nauka o człowieku - 1
  • przysposobienie obronne - 1
  • wychowanie muzyczne - 1
  • wychowanie plastyczne - 1
  • wychowanie fizyczne - 2
  • zajęcia praktyczno-techniczne - 1

  • RAZEM 31 GODZIN
Zajęcia w godzinach:
  • poniedziałek od 1. do 6./7. lekcji
  • wtorek od 1. do 7. lekcji
  • środa od 1. do 6. lekcji
  • czwartek od 1. do 5. lekcji
  • piątek od 1. do 7. lekcji


środa, 5 września 2018

860.Coś przygniotło

Nie wypada mi pisać konkretnie, choć warto byłoby zanotować sobie całą tę historię. Po części też trochę brak mi sił, żeby tę żenującą i przygnębiającą historię sobie w pamięci odtwarzać, by w słowa ubrać i przelać na klawiaturę. To przygnębiające, kiedy rzetelne zrecenzowanie poczynań przełożonego wymaga użycia słów tak nielicujących z powagą i społecznym znaczeniem piastowanej przezeń funkcji. To głęboko frustrujące, że nie mogę sobie pozwolić na luksus nazwania głośno po imieniu takich poczynań i wyjścia po złożeniu wypowiedzenia.

Drodzy Czytelnicy! Jeśli macie dziecię w wieku przedlicealnym i chcecie mieć poczucie wpływu na to jak szkoła będzie się z nim obchodziła, to ślijcie je na tratwę "Meduzy". Wystarczy, że pogrozicie kuratorium, a ugoszczą was lepiej niż Horodniczy Chlestakowa.