Połknąłem bęben. Albo piłkę lekarską. Nie wiem kiedy i jak to się stało, ale chyba niedawno, bo jeszcze nie strawiłem. Pękło zabezpieczenie ochronne i niestety zobaczyłem siebie przed lustrem. Dżinsy świeżo uprane i bawełna się skurczyła, więc to by uszło za wyjaśnienie, ale lustro nie łże - od zawsze swołocz pokazuje mnie takim jakim jestem. Obcy byłby mniejszy, więc na rozwiązanie problemu przez rychły zgon liczyć nie ma co. Trzeba by się odchudzić, żeby w myśleniu o sobie zejść z poziomu giganiechęci do meganiechęci, lecz w przeddzień Tłustego Czwartku taki zamiar ma wartość śmiecia. Psychika odchudzaniu aktualnie sprzyja... khehm, sugerujemy użycie innego słowa niż sprzyja.
Na szkoleniu weteran walki z ogniem omawia cechy, jakimi powinna charakteryzować się osoba kierująca ewakuacją. Za plecami słyszę scenicznym szeptem głoszony komentarz koleżanki: - No, to już jesteśmy upieczeni!
Absolwenci z mojej klasy przychodzą pochwalić się zdaną sesją. Miłe, choć byłoby pewnie bardziej, gdyby do mnie.
