Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

środa, 22 maja 2019

968.Pandy, schabowy i Bosch

Pandy*) się budzą. Co ciekawe, od paru lat coraz częściej - dorosłe niż młode. Wskazywanie obowiązujących przepisów w zakresie oceniania jest często przyjmowane z niedowierzaniem, albo wprost ignorowane. Własne wyobrażenia - akurat w danej sytuacji wygodne, są traktowane jako faktyczny i wymagalny element rzeczywistości.

Coś w rodzaju:
- Zupę i schabowego z kapustą poproszę.
- Nie mamy dań mięsnych. Jesteśmy restauracją wegetariańską.
- W reklamie mówiliście, że macie schabowe. Więc poproszę rosół jako zupę, a potem schabowego.
- Musiało zajść jakieś nieporozumienie, od zawsze jesteśmy wege i nigdy nie mieliśmy żadnych dań mięsnych.
- Nonsens! Wiem co słyszałam! Schabowego!

Odkurzacz(yk) akumulatorowy Boscha GAS 12v - bardzo poręczne i praktyczne urządzonko, świetnie uzupełniające pełnowymiarowego zasysacza. Polecam!

________________________________
*) "Pan da szansę!"

poniedziałek, 20 maja 2019

967.Nie śmiejcie się dziatki...

Ile, drogie dzieci, kosztuje skleroza?
We wczesnej fazie np. 90 złotych.

Pojechałem odebrać część suwenirów na dzień Matki, kompletnie zapomniawszy, że zapłaciłem za nie z góry. Pan w sklepie twierdził, że już zapłacone, ale przecież belfer wie lepiej i zapłacił drugi raz. Uświadomiłem sobie to dwa dni później, kompletnie przypadkiem. Cóż, mogę się usprawiedliwiać, że przelew robiłem świtem po bardzo kiepskiej nocy, mając przed sobą długi i stresujący dzień, ale... Gasi to, kurwa, gasi. Psuje się ciało, psuje umysł. Nie spodziewałem się, że to nastąpi tak szybko. 
Dziewięćdziesiąt złotych niby nie majątek, ale przy majowej pensji tysiąc trzysta - zauważalne. Jednak to i tak drobna rybka przy tej przygnębiającej frustracji z zapomnienia.

Nie starzejcie się, dzieci, i nie chorujcie - ni chuja nie warto.

sobota, 18 maja 2019

966.Legion

Strajk fatalnie wpłynął na rytm pracy w II półroczu. Mam poczucie, że te ostatnie trzy (a właściwie dwa i pół) miesiące roku szkolnego (a właściwie zajęć, bo rok się kończy 31 sierpnia), to są zmasakrowane, poszarpane i nie idzie żadnej sensownej pracy rozwinąć. Jak samochód na bezdrożach nie mogący złapać przyczepności i gruntu, żeby płynnie jechać, tylko szarpie się miotany. Strajk, majówka, matury, wycieczki, koniec.

Jedna matura (popołudniowa) mi spadła, bo absolwentowi się nie przyszło. Niestety dzień był już i tak rozbity. Jeszcze jedna i wiosenną sesję będę miał z głowy.

Przejrzałem oceny i wypisałem pacjentów, którym na dziś musiałbym postawić jedynki na koniec  roku (tzn. gdyby ów koniec był teraz). Imię ich - Legion. Ciężkich przypadków beznadziejnych parę sztuk ledwie, a cała reszta to beztroskie cymbałki, którym się nie chciało czegoś napisać lub poprawić. Laicy powiedzą: "I dobrze, stawiaj! Niech się gówniarze życia nauczą!". Sęk w tym, że szkoła to nie normalne życie, to inna czasoprzestrzeń - OŚWIATA. Jak postawiłem trzy (na trzy klasy), to dyrekcja w pełnym składzie i komplecie z włosem rozwianem lub wypadającem aż do mojej pracowni przyleciała ratować ofiary z moich drapieżnych szponów, choć przecież w dzienniku doskonale było widać że pały były oczywiste i by the book. Jakbym nastawiał tyle ile na dziś wypada, to by chyba kodeks karny w trymiga zmienili, żeby taką przeokrutną zbrodnię spenalizować i móc ogłosić: "Ten pan już żadnej jedynki nikomu nie postawi!".

Śmichy-chichy, ale ja takie klimaty i okresy to coraz gorzej znoszę. "Żeby im się chciało chcieć". Chyba zmęczenie materiału daje się zauważyć. 

A na drugiej szalce wagi życia pusto.