Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

piątek, 8 lutego 2019

926.Tornado. Dzień piąty

Dłubanina nieco spowalnia pracę - modelowanie przestrzeni z profili i płyt g-k. Pojawiają się nieśmiałe wątpliwości, czy aby na pewno remont skończy się w przyszłym tygodniu. Tym bardziej, że powrót do pracy 😭poważnie ograniczy moje możliwości (a tu trzeba duże wyposażenie nabyć). Kolejna osoba z bólem dupy - sprzątacz (bo nie jest pełnowymiarowym dozorcą), z pretensją że mokra szmata przed drzwiami nie leży i się ślady noszą na korytarz. Ciekawe, że niesprzątnięte śmieci potrafią i dwa tygodnie na schodach leżeć i mu nie przeszkadzać, 
Mokra szmata może by i pomogła, ale jako okład na niektóre głowy. Ekipa się kręci jak w ukropie, z powodu ciasnoty część materiałów mamy chwilowo składowane na korytarzu i schodach, a więc i co chwila po nie wychodzą i oczekiwanie, że każdy będzie robił pauzę na staranne wytarcie nóg w luźno leżącą szmatę jest nierealistyczne - mówię to jako człowiek, któremu zdarzało się takie prace w określonym tempie realizować. Nawiasem mówiąc specjalistą od takich wydumanych i nierealistycznych mądrości był ojciec nim przyklapnął na stare lata. Ciekawe kto będzie następny po maść...? 😠


czwartek, 7 lutego 2019

925.Tornado. Dzień czwarty

Ściany i sufit wyprawione. Przyszedł sąsiad z dołu - pierwszy raz go na oczy ujrzałem, zdaje się, że wynajmuje to mieszkanie. Młody, ładny i z kosmosu. Grzecznie i kulturalnie zapytał czy moglibyśmy nie hałasować, bo on pracuje w domu. Sprawiał wrażenie, że pytanie to traktuje jak stuprocentowo skuteczne zaklęcie, po którym zaprzestaniemy emitowania jakichkolwiek dźwięków, bo nasze wyrazy ubolewania i grzeczna odmowa kompletnie go zdezorientowały - widać było, że w ogóle nie brał takiej opcji pod uwagę i nie ma zielonego pojęcia co powiedzieć. Biedak poszedł oszołomiony.

Rozumiem jego dyskomfort, bo sam pracuję w domu i wiem jak to bywa uciążliwe, kiedy niosą się odgłosy kucia, wiercenia i mieszania, a tu pilna robota do wykonania, lecz jest to niestety cena za mieszkanie w bloku w zamożnej dzielnicy, w której właścicieli mieszkań stać na remonty. Kiedy nade mną robili remont z rozmachem takim, że wyburzyli wszystkie ściany działowe, to mogłem tylko zacisnąć zęby i przetrwać, klnąc pod nosem na niemożność skupienia się na pracy; no bo jak inaczej ci ludzie mieli zamienić potwornie zapuszczone mieszkanie w ludzką siedzibę? Technologia bezszmerowego remontowania mieszkań jeszcze do nas nie dotarła... może kiedyś...

środa, 6 lutego 2019

924.Tornado. Dzień trzeci.

Położone okablowanie i zrobiona wylewka. Porównanie nowej elektryki ze starą ukazuje niejaką przepaść. Duże energochłonne urządzenia na osobnych przewodach, przemyślana ilość gniazdek (trzy, a właściwie licząc przewody to sześć razy większa od dotychczasowej), uziemienie, staranne poprowadzenie przewodów - budzi to poczucie nabycia pewnego komfortu użytkowania i bezpieczeństwa. 

Ustalone przeze mnie ostateczne rozplanowanie kuchni wzbudziło u Schwester i u szefa firmy podziw z nutą niedowierzania i zazdrości.😎

Niezidentyfikowani sąsiedzi polecieli na skargę do administracji, że ekipa nabrudziła. Małe ludziki z bólem dupy - cała ekipa po skończeniu pracy bardzo starannie umyła piętro, parter i windę, a po ich pójściu ja się przeszedłem po całym pionie oraz zlustrowałem windę, usuwając wszelkie (nieliczne) pozostałe po myciu i wyschnięciu drobne smużki. Całość wyglądała czyściej niż na co dzień.😒