Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

479.Suweniry i hipopotamy

Sprawdziłem miejsce - warto pojechać. Sprawdziłem hotel - da się zabukować w połowie lata. Sprawdziłem transport - da się tanio dojechać. Sprawdziłem towarzystwo - nie ma z kim.

Suweniry z wycieczki dla rodziców, o dziwo, zyskały akceptację. Ojciec we właściwym dla siebie stylu skomentował (do mnie) flaszkę: "Ho-ho! Jaka elegancka! Jakie opakowanie! Nie to co mi córka przywozi - barachło jakieś!". Rzecz jasna, on nie różnicuje dzieci i traktuje oba tak samo, z jednakim szacunkiem.

W charakterze suwenirów przywiozłem Emusiowi trochę słodyczy. Wybierałem jak się dało pod jego smak. W sumie głupio, bo on ma przecież tego swojego pierdolca z odchudzaniem, ale z drugiej strony, ma i fazy takie, że potrafi od razu wpieprzyć całą tabliczkę czekolady. Chciałem mu coś przywieźć. Na jakieś zwyczajowe suweniry to by się wykrzywił i powiedział, że mu się nie podoba i nie trzyma takich rzeczy w domu. Zadzwoniłem, ale z rozmowy jakoś nie bardzo spotkanie wynikło. Zaganiany jest.

Impregnat do kurtek w sprayu to świetna rzecz. Troszkę może łatwopalny i toksyczny. Zastanawiam się tylko, skąd się wzięły te różowe hipopotamy biegające po ścianach. Musiałem nie zamknąć okna.

sobota, 9 kwietnia 2016

478.Korzenie wyjdą

Z wolna zaciera się absmak po wycieczce. Poprzebywanie w innych niż na co dzień okolicznościach zawodowych jest nader pouczające i poszerzające obraz "koleżanek i kolegów z pracy". Choć niewielka to pociecha, kiedy doznajemy przykrości i rozczarowania postępowaniem bliźnich wobec nas. Nie oczekiwałem wiele (kultura i przyzwoitość), lecz i tak okazało się, że dla niektórych poprzeczka wisiała zbyt wysoko. Kłania się rozpaczliwie nieudolna polityka personalna uprawiana na naszej tratwie Meduzy od lat. A szkoła to takie miejsce, w którym jednak należałoby bardzo starannie dobierać personel, nie tylko wedle kryteriów formalnych, lecz przed wszystkim - charakterologicznych i kulturalnych.

Poczytałem trochę o sytuacji polskich szkół na Wileńszczyźnie. Niefajnie, że tak iskrzy między naszą mniejszością a władzami litewskimi. Mam wrażenie, że żadna ze stron nie jest bez winy w zaognianiu, względnie niełagodzeniu, sporu. Polacy chyba nie dostatecznie doceniają, że mają lepsze warunki (zakres nauczania w języku ojczystym) niż Litwini u nas, zaś Litwini niepotrzebnie upierają się przy kwestiach w gruncie rzeczy mało istotnych, lecz silnie drażniących emocje (np. pisownia nazwisk). 

czwartek, 7 kwietnia 2016

477.Nie ważne gdzie stoi kołowrotek...

Na dworze wiosna pełną gębą, już nie tylko członkowie klubu morsów i mutanci paradują w koszulkach z krótkim rękawem. Siódma wieczorem, a wciąż jasno, choć przecież jeszcze tak niedawno przed czwartą zapadał zmrok. Klasy trzecie zaczynają się z wolna pakować - jeszcze tylko 2 tygodnie nauki i wystawienie ocen końcowych.

A w międzyczasie - wycieczka była. I się skończyła. Nastrój jak zwykle w takich przypadkach. Na wycieczce zapieprz od rana do póóóźnej nocy, snu - jak więcej niż 5 godzin to uuuu! - święto. Oczy dookoła głowy - ustawiczne liczenie czy się przyszłość narodu w międzyczasie nie zdekompletowała,  tej słabo, tamtej niedobrze, ten lezie po jezdni, tamten gdzieś się zapodział, fafnastu tworzy reprezentację w sztafecie zadawania pytania: "Dłuuugoooo jeszczeeee?". W tle akompaniuje chór skowytem: "Kiedy będzie czas wolny?" urozmaicany ariami "Siądźmy gdzieś!" i "Ja już nie mogę! Chcę do hotelu!" z tradycyjnym na zakończenie każdego aktu "Czy my musimy tam iść?". W ramach odwetu kadra musi znosić mieszankę kakofonii z bełkotem (nie wiedzieć czemu przez młodzież zwaną muzyką), która kiedyś oznaczała że igła gramofonu przestała się przesuwać i ryje w tym samym miejscu, oraz że w odwiedziny do nas wpadli kuzyni z dolnego paleolitu przeżywający że im jaskinia cieknie i mamut uciekł. 

A na zakończenie samotny powrót do pustego domu w nastroju lekkiego rozchwiania. I to poczucie, że ta wycieczka to był tylko sen, drobny, nieistotny przerywnik pracy, lekcji, klasówek. "Nie ważne gdzie stoi kołowrotek, ważne że się kręci..."