Lekarstwa tak sobie podziałały. Mam wrażenie, że efekt jest powierzchowny. Jutro do pracy, co nie cieszy mnie zupełnie. Na szczęście nie mam jeszcze takich reakcji jak niektóre koleżanki, które w nocy z niedzieli na poniedziałek nie mogą zasnąć, a już od niedzielnego popołudnia chodzą podenerwowane. Robota sama w sobie mocno obciążająca psychicznie, ale najgorsze jest to do czego doprowadziło firmę przez ostatnie lata jej kierownictwo. Nie potrzeba złej woli by firma podupadła, wystarczy rozpaczliwa głupota i ograniczenie - dla systemu nie są to cechy przeszkadzające (o dyskwalifikacji nawet nie wspominając). Co bystrzejsi zorientowali się, że trochę tylko poznawszy myślenie i działanie kierownictwa mogą robić co chcą. Oczywiście - kosztem tego co powinni. Nieliczni pozostali pamiętający firmę z lepszych czasów chodzą sfrustrowani widząc jak bardzo podupadła. Nieliczni zachowujący jeszcze jakiś kręgosłup moralny patrzą zniesmaczeni na śliskich i elastycznych, którzy czują się w tych warunkach jak ryba w wodzie. Niestety, zmiana pracy bez dobrych znajomości jest niemożliwa, branża jest przesycona i do kadr stoją kolejki chętnych, choćby na ułamkowe angaże.
Samotny w mej małej celi,
samotny jak ona sama,
samotny idę do świata,
samotny stamtąd powrócę.
samotny jak ona sama,
samotny idę do świata,
samotny stamtąd powrócę.
niedziela, 7 października 2012
sobota, 6 października 2012
56.Krew z krwi, kość z kości
Rysująca się niewielka poprawa dennego nastroju nieco się podłamała. Rodzinna imprezka wystarczyła. Moja przyjaciółka zauważyła kiedyś, że jest dla niej tajemnicą jakim cudem stałem się taki jakim jestem w tej rodzinie. Dzisiaj miałem przebłyski zrozumienia, czemu tak uważa.
Wkurzył mnie mój siostrzeniec. Arogancki bałwan. Coraz bardziej przypomina swojego ojca. Ta sama arogancka pewność siebie przemieszana z zadufaniem. I jeszcze to podejście do picia i jedzenia. Czy może raczej - podbiegnięcie. No, ale to ma i po rodzicach i po dziadku.
To towarzystwo podniecone nadejściem pory jakiegoś mydlanego serialu, te komentarze na temat postaci i aktorów... Pomyślałem - co ja tu jeszcze robię? Posiedziałem chwilę i wyszedłem.
Tylko mnie z tego wszystkiego głowa rozbolała.
piątek, 5 października 2012
55.Oczekiwanie
Wczorajsze nadzieje, że przeziębienie mija, nieznacznie przywiędły. Tu znów troszkę zabolało, tam znowu się zapchało, ówdzie pociekło. Irytujące. Nie lubię chorować. Niepełnosprawność mnie deprymuje. Dobrze chociaż, że wziąłem te parę dni zwolnienia - obawiam się, że łażenie w taką pogodę nie podziałałoby zbyt dobrze na moje wredne zatoki.
Siedzenie w domu ma ten plus dodatni, że może uda mi się spotkać Pana Kuriera. Liczę na ten cień szansy, że zastuka i odda paczkę, a jeszcze lepiej jak zadzwoni i zaanonsuje swe rychłe przybycie. Bo jakoś nie bardzo mi się uśmiecha w obecnej formie zdrowotnej zasuwać Bóg wie gdzie do jakiegoś Parcel Shopu, czy jak to się tam nazywa, w celu osobistego odbioru. Niezbyt też dogodne jest siedzieć dziś cały dzień w domu, bo choroba chorobą, ale przecież jakieś zakupy trzeba zrobić.
Jeśli mam wybierać: firma kurierska czy poczta, to w ciemno wybieram pocztę. Jest o wiele wygodniejsza. Wiem gdzie są placówki, przy niektórych usługach mogę wybrać do której mają mi przysłać. Paczka leży i czeka, mogę sobie wygodnie zaplanować odbiór. Listonosz (a właściwie paczkonosz) bywa po południu, kiedy wracam z pracy, jeden z nich obłaskawiony napiwkami dzwoni i ustala kiedy przywieźć żeby mi było wygodnie. A kurier?
- pędzi kiedy chce,
- mając mój telefon nie próbuje nawet umówić się na obecność w domu,
- kłamie że nikogo nie było w domu i paczka wraca do nadawcy a ja muszę jeszcze raz za to płacić,
- nie awizuje,
- chce paczkę z cenną zawartością zostawiać w warzywniku na rogu (sic!),
- nie chce mu się podjechać 250 metrów (sic!) i muszę go łapać na skrzyżowaniu,
- próbuje naciągnąć na wyższą opłatę przy przyjmowaniu paczki wmawiając, że paczka jest na pewno cięższa; tyle że on ją oszacował na jeden rzut oka, a ja zważyłem i spooorooo do progu brakowało.
Dlatego nie lubię firm kurierskich.
Subskrybuj:
Posty (Atom)