Chwila przyjemności w postaci lektury drugiego tomu komiksu "Czwórka z Baker Street". Komiksy czytuję bardzo rzadko, przeciętnie raz na kilka lat. W zeszłym i tym roku sprawiłem sobie trzy tomy antologii "Relax" wzruszając się wspomnieniami po tym wspaniałym magazynie z czasów mojego zamierzchłego dzieciństwa. A wiosną jakoś przypadkiem wpadła mi w oko ładna kreska "Czwórki z Baker Street", budżetowa cena skłoniła do zakupu i spodobało się. Drugi tom "Sprawa Rabukina" nie zawiódł oczekiwań i z pewną niecierpliwością będę czekał na trzeci tom przygód uliczników z wiktoriańskiego Londynu.
W warsztacie żwirkobomber jest już na końcu linii produkcyjnej i w tym tygodniu dołączy do towarzysza zrobionego parę lat temu. Wówczas krasnoludzkie siły powietrzne zyskają pierwszy (najmniejszy) pododdział taktyczny - parę.

