Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytam oglądam słucham. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytam oglądam słucham. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 września 2012

46.Temu co za morzem i wszystkim innym

Piosenka Haliny Mlynkovej "Kobieta z moich snów". Jeśli odciąć z niej warstwę płci tekst staje się uniwersalny. Powinien go przeczytać, zapamiętać i przyjąć za swą marszówkę w drodze przez życie uczuciowe każdy człowiek, nieważne czy kobieta czy mężczyzna.
Tak niewielu ludzi ma odwagę otworzyć się, wyrazić swe prawdziwe uczucia i pragnienia. Tak niewielu ma siłę by pozbyć się oblepiającego ich lęku przed otoczeniem. Tak niewielu ma siłę by żyć prawdziwie, a nie w wirtualnej fikcji. Tak niewielu ma siłę by żyć w zgodzie ze swoim prawdziwym, a nie sztucznym i zakłamanym "ja".

Dziękuję Ci moja nieoceniona M. za zwrócenie uwagi na ten tekst. ♥


Kobieta z moich snów

Śniłam czyjś sen i przespałam wiosnę
Zbudziłam się i mam nowy plan
Teraz przede mną jest lato gorące
A za mną klatka ze ścian

Chcę damą być i chcę być natchnieniem
Divą kobiecych kaprysów i wad
Dla jednych muzą, a dla innych snem
Chcę stworzyć na nowo swój świat

Już dziś chcę nie bać się słów
Od dziś chcę sobą się czuć
Już dziś chcę mieć czego pragnę
Chcę kobietą być
Chcę znów pokochać do dna
Chcę znów pożądać i brać
Chcę czuć, że wszystko przede mną
Chcę znów żyć, chcę być kobietą z moich snów...

Już nie chcę grać, udawać spełnienia
Oddałam siebie, naprawiam swój błąd
Chcę być kobietą, uwodzić spojrzeniem
Nie chcę być planem i grą

Chcę mieć znów czas na swoje słabości
Chcę decydować z kim tańczę i śpię
Nie chcę już słyszeć, że nie wolno mi
Być taką kobietą jak chcę

Już dziś chcę nie bać się słów
Od dziś chcę sobą się czuć
Już dziś chcę mieć czego pragnę
Chcę kobietą być
Chcę znów pokochać do dna
Chcę znów pożądać i brać
Chcę czuć, że wszystko przede mną
Chcę kobietą być

Chcę znów pokochać do dna
Chcę znów pożądać i brać
Chcę czuć, że wszystko przede mną
Chcę znów żyć, chcę być kobietą z moich snów...
Chcę być kobietą z moich snów... już dziś!

sobota, 25 sierpnia 2012

35.Czemuż, ach czemuż?

Wszystkim, którzy pytają "dlaczego taki fajny facet nikogo nie ma" pragnę zadedykować niniejszą piosenkę, w znakomitym wykonaniu Wiesława Gołasa z Kabaretu Starszych Panów. Myślę, że można by ją uznać za odpowiedź na nurtujące pytaczy pytanie. ;-)



Aha, żadnych zakwasów nie mam i nic mnie po wczorajszym szlifowaniu nie boli. No, może poza moim perfekcjonizmem, który trzeba było siłą zdusić, żeby się nie czepiał o jakieś drobne usterki w szpachlowaniu. Uznałem, że jak będę starał się wszystkie drobne skazy wyprawy usuwać, to do Bożego Narodzenia tej ściany nie skończę. Trzeba wiedzieć, kiedy przestać.

czwartek, 23 sierpnia 2012

33.A my nie chcemy...

Właśnie sobie słucham (po raz kolejny zresztą) wstrząsającej piosenki Gintrowskiego/Kaczmarskiego "A my nie chcemy uciekać stąd".
Ciekawa sprawa - piosenka powstała pod wpływem impulsu, którym była informacja o pożarze w szpitalu psychiatrycznym w Górnej Grupie w 1980 roku, a mimo to szybko nabrała o wiele szerszego podtekstu. Wciąż pamiętam jak ją słyszałem w późnych latach osiemdziesiątych. Dla mnie wtedy była zupełnie oczywistą metaforą.
Lata osiemdziesiąte po stanie wojennym to okres przygnębiającego marazmu, szarzyzny, beznadziei i połębiającego się kryzysu coraz bardziej załamującej się gospodarki peerelowskiej. Mimo cenzury wiadomo było, że mnóstwo ludzi emigruje. Wyjeżdżali ludzie młodzi, wykształceni, rzutcy. Skala tych wyjazdów była ogromna, szła w setki tysięcy. To był  w istocie dramat naszego społeczeństwa, bo nie wyjeżdżali prości robole, ale ludzie wykształceni, odważni, operatywni; to był upust krwi nie ciemnej masy, ale liderów, elit. Sądze, że tego ubytku nigdy nam sie nie udało nadrobić. Tych ludzi zabrakło w 1989 roku, kiedy budowano III RP, która zapewne wyglądałaby inaczej, gdyby oni pozostali w kraju. Czy lepiej?  Być może.

Dla mnie we wspomnianej piosence ów dom wariatów to był oczywiście PRL, czyli skrajnie absurdalnie skonstruowana rzeczywistość. Zaś słowa "A my nie chcemy uciekać stąd!" były manifestem tych, którzy zdecydowali się zostać, nie wyjeżdżać. Aczkolwiek byłem jak najdalszy od potępiania, czy negatywnego oceniania emigrujących. Żałowałem, że nie mam rodziny za granicą, marzyłem jakby to było cudownie, gdybym mógł wtedy wyjechać, z dala od ojca. Mój Boże... jakże inaczej potoczyłoby się moje życie, gdybym wtedy, w wieku kilkunastu lat odseparował się od "domu rodzinnego". Czy lepiej? Zapewne. Mogłoby i tak być, że dziś nie byłoby mnie - wszak nikt z nas nie zgadnie co nań kiedy wypadnie. Ale to akurat byłoby dobrze. Więc czy tak czy tak - szkoda.

Wykonanie klasyczne - Przemysław Gintrowski



A to wykonanie równie dobre - znakomity Jacek Wójcicki w "Ostatnim dzwonku" Magdaleny Łazarkiewicz, filmie który świetnie oddaje atmosferę czasów mojej nastoletniej młodości - połowy lat osiemdziesiątych.


sobota, 4 sierpnia 2012

21.Miserere

Głos wszechczasów i przejmująca pieśń. Luciano Pavarotti i "Miserere". Mimo upływu lat wciąż wywiera na mnie wielkie wrażenie. Nie znałem jej słów, nie były mi potrzebne - melodia i nastrój wystarczały, by poruszyć najgłębiej skrywane struny duszy. Dopiero dziś przeczytałem tekst. Nic się nie zmieniło, wszystko tam w głębi drży tak samo jak przed 18 laty.

Aha, no i Zucchero - w sumie nawet jakoś pasuje.


Miserere, miserere
Miserere, misero me
Pero' brindo alla vita!

Ma che mistero,e'la mia vita
Che mistero
Sono un peccatore dell'anno ottantamila
Un menzognero!
Ma dove sono e cosa faccio
Come vivo?
Vivo nell'anima del mondo
Perso nel vivere profondo!

Miserere,misero me
Pero'brindo alla vita!

Io sono il santo che ti ha tradito
quando eri solo
E vivo altrove e osservo il mondo
Dal cielo
E vedo il mare e le foreste
vedo me che....

Vivo nell'anima del mondo
Perso nel vivere profondo!

Miserere,misero me
Pero'brindo alla vita!

Se c'e' una notte buia abbastanza
Da nascondermi,nascondermi
Se c'e' una luce,una speranza
Sole magnifico che splendi dentro di me
Dammi la gioia di vivere che ancora non c'e'

Miserere,miserere
Quella gioia di vivere (che forse) 
Ancora non c'e'

Marność, marność
 Marność, marnym ja
Jednak wznoszę toast za życie!

Jakim cudem jest moje życie
Jakim cudem
Jestem grzesznikiem z roku osiemdziesięciotysięcznego
Kłamcą!
Lecz gdzie jestem i co robię
Jak żyję?
Żyję w duszy świata
zatracony w głębi życia!

 Marność, marnym ja
Jednak wznoszę toast za życie!

 Jestem świętym, który Cię zdradził
Kiedy byłeś samotny
I żyję gdzieś indziej i obserwuję świat
Z nieba
Widzę morze i lasy
Widzę siebie jak ...

Żyję w duszy świata
Zatracony w głębi życia!

 Marność, marnym ja
Jednak wznoszę toast za życie!

Jeśli jest jakaś noc wystarczająco ciemna
Bym mógł się ukryć, się ukryć
Jeśli jest jakieś światło, jakaś nadzieja
Słońce cudowne, które błyszczy wewnątrz mnie
Daj mi radość życia, której na razie nie ma

 Marność, marnym ja
Tę radość życia (której może)
na razie nie ma

piątek, 20 lipca 2012

6.For the Heart with no companion

Nie jestem fanem Cohena, ale parę jego kawałków mnie od lat tak samo rusza. Oto jeden z nich, świetnie pasujący do nastroju w piątkowy wieczór. ;-)


"Heart With No Companion" 

Now i greet you from the other side
of sorrow and despair
From a love so vast and shattered
It will reach you everywhere

And i sing this for the Captain,
Who's ship has not been built
For the mother in confusion,
Her cradle still unfilled

For the Heart with no companion,
For the soul without a king
For the Prima ballerina,
Who cannot dance to anything

Through the days of shame that are coming
Through the nights of Wild distress
May your promise count for nothing
You must Keep it Nonetheless

You must keep it or the Captain,
Who's ship has not been built
For the mother in confusion,
her cradle still unfilled

For the Heart with no companion,
For the soul without a king
For the Prima ballerina,
Who cannot dance to anything

środa, 18 lipca 2012

4."Czysta krew"

Właśnie obejrzałem ostatni odcinek IV sezonu "True Blood". Szast, prast i się skończyło. Okropnie krótkie te sezony - co to jest 12 odcinków?! :-(

III. sezon pożegnałem w nastroju pewnego niesmaku - raziły mnie wróżki w stylu wiktoriańskich elfów, te światełka, złocista poświata itp. Bleueee to było. Miałem wrażenie, że serial idzie w niefajnym kierunku i twórcy psują go po prostu.

Po obejrzeniu IV. sezonu mogę odetchnąć z ulgą - jeszcze nie popsuli! :-) Ten sezon mi się podobał. Szkoda mi Tommy'ego (kawał drania, ale słodko-ładny był) i Jesusa - biedny Lafayette, co on teraz będzie przeżywał... I co komu szkodziło, żeby byli razem?! No tak, związkom gejowskim to zawsze pod górkę, nawet w filmach. ;-) 

Świetna była Fiona Shaw jako Marnie. Cóż, ciotka Petunia (Harry Potter) to jednak nieprzeciętna klasa aktorska!

I teraz cały rok czekania aż wydadzą V. sezon na DVD... :-((