Siedzę i sprawdzam prace przyszłości narodu. Praca na lekcji, w grupach, z podręcznikiem i netem, z moim wsparciem na wezwanie. I bzdury popisane takie, że wszystko opada. Jakby nie rozumieli po polsku. Ale przecież po to jestem, żeby im wyjaśniać jak na coś niejasnego trafią. Tymczasem nie pytają. Po części dlatego, że jest im doskonale obojętne co napiszą, a po części dlatego, że nie rozumieją, że czegoś nie rozumieją. To jest dramat, bo tylko człowiek wyczuwający, że trafił na coś nieznanego, może tę przeszkodę pokonać. A oni, jak sami przyznają, myślą, że wiedzą o co chodzi, choć w istocie nie mają zielonego pojęcia. I brną dalej, z nonszalancją i zadufaniem. A ja nie jestem w stanie domyślić się którego słowa (frazy, polecenia) nie rozumieją, zaś wszystkich przecież nie mogę objaśniać.
Samotny w mej małej celi,
samotny jak ona sama,
samotny idę do świata,
samotny stamtąd powrócę.
samotny jak ona sama,
samotny idę do świata,
samotny stamtąd powrócę.
poniedziałek, 13 marca 2017
niedziela, 12 marca 2017
585.W życiu jak na froncie
Poranek nie pozostawił pola do wątpliwości jakiż to dzień tygodnia mamy - spięte mięśnie i ból głowy wskazują że przedponiedziałek.
Radosna nonszalancja mostka tratwy spiętrzająca szkolenia w zeszłym tygodniu zbiegła się pechowo z różnymi pracami do zrobienia lub oddania w większości moich klas, co zaowocowało taką stertą prac do sprawdzenia, że robi mi się niedobrze od samego spojrzenia. A tu samo spojrzenie jednak nie wystarczy, trzeba tego dotknąć, zastanowić się od których zacząć, a potem... glurp... Nie chcę nawet o tym myśleć.
Trzeba chyba będzie się wybrać do łapiducha, ale to może warto byłoby powiązać ze zmianą przychodni. Dotychczasowa, polecona kiedyś jako bardzo dobra, niestety podupadła mocno i nie znajduję właściwie argumentów za pozostaniem w niej. Tylko wybór i poznanie nowej to pewne wyzwanie, a ja jestem coraz bardziej znużony. Nastroju nie poprawia, że coś mi szwankują nogi, deprymujące uczucie, kiedy zawodzi coś, na co zawsze do tej pory mogłem liczyć i uważałem za mocny punkt, jeden z bardzo, bardzo niewielu na tej liście. Kiedy miałem wybór - jechać czy iść, to (w obrębie miasta, ofkorz) wybierałem marsz. Kilkukilometrowy spacer w zwykłej codziennej sprawie typu zakupy itp. nie był niczym nadzwyczajnym. Deprymujące kiedy pojawiają się sygnały, że coś nie działa już jak dawniej, że pojawiają się ograniczenia. Może przejściowe, lecz co jeśli już trwałe i narastające?
W życiu jak na froncie - trzymasz się manewrując siłami. Jak cię naciskają na jednym skrzydle, to się wzmacniasz siłami z drugiego, słaby jesteś na skrzydłach, to podpierasz je z centrum. Problemy zaczynają się, kiedy ogólny bilans zaczyna się niedomykać. Kiedy nigdzie nie masz nadmiarowych sił - odwodów, którymi możesz wzmacniać słabsze odcinki. Kiedy widzisz, że za cienką pierwszą linią nie masz już nic.
czwartek, 9 marca 2017
584.Coś się sypie
Pełzamo ergo vivo. 75% tygodnia za mną. Jeszcze przygotować ćwiczonka na jutro, powklepywać różności do dokumentacji, coś posprawdzać, zdrzemnąć się i przetrwać jutrzejszy dzień.
Organizm niedwuznacznie daje do zrozumienia, że nie działa jak dawniej. Niby wiedziałem, że kiedyś zacznę się sypać, ale nie spodziewałem się, że zacznę już przed pięćdziesiątką. :-(
Mała satysfakcja, że przywódcy europejscy nie ugięli się przed szantażem mściwego prowincjonalnego politykiera. To, że wybrali akurat Tuska wcale mnie nie cieszy, bo zasłużył sobie, żeby go pogonić solą ze szczeciną z obu luf gęsto traktując. Co najmniej za zaniechanie reform, za szkodzenie oświacie (Hallowa i jej pożal się Boże żałosne następczynie), za nawianie z Polski z pozostawieniem dwóch zer za kierownicą Platformy i kraju, za nierozliczenie pisowców za poprzednie rządy.
Nieszczęście tylko, że ten kieszonkowy dyktator prowadzi nas do izolacji i marginalizacji. Wskutek jego działalności będziemy krajem z którym nikt się nie liczy, który nie ma nic do powiedzenia w sprawach regionu, który jest przedmiotem a nie uczestnikiem gry europejskiej. Egzotycznym grajdołem, za którym nikt się nie ujmie, kiedy któremuś mocarstwu przyjdzie ochota go zlikwidować. Już to przerabialiśmy - w XVIII wieku, kiedy Rzeczpospolita była pionkiem na mapie, a jednocześnie tzw. patriotyczne siły bredziły o naszej roli, wadze i znaczeniu, uciekając w narkotyczne odurzenie sarmatyzmem. Wiadomo jak to się skończyło.
No i kupił, panie Janie. Kupił.Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie";
Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)