Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

poniedziałek, 6 marca 2017

583.Wołga i Ural

Świt w pracy i siurpryza na dzień dobry - na szkolenie muszę się udać. Dziśtuterazzaraz! Zaplanowane i umówione działania lądują w koszu, bo z mostka przecież ważniejsze. Informacje dawkowane w stylu: idź, na placu Czerwonym dostaniesz Wołgę, a po wyrażeniu zgody dowiadujesz się, że nie na Czerwonym, a na Przeobrażeńskim, nie Wołgę, a Urala, i nie dadzą ci, tylko masz go popchać. 

Szkolenie typowe dla edukacji - szumna nazwa skrywa pobieżną prezentację. Materia trudna, skomplikowana i kompletnie obca mojemu stanowisku pracy. Intencji dyrekcji można się tylko domyślać, ale logika podpowiada, że zapewne liczy na to że będziemy odwalać kawał roboty z jej działki. Na tym tle wspomnienie o gromkich pokrzykiwaniach o trzymaniu się swoich kompetencji, wywołuje lekkie rozbawienie.

Rozbawienie ustępuje miejsca irytacji na myśl, jak też kierownictwo naszej zacnej tratwy Meduzy zagospodarowało ten tydzień. Na 5 dni roboczych mamy 3 szkolenia popołudniowe! Rzecz oczywista, że ogarnięcie całości i rozłożenie tego na dłuższy czas jakoś... znowu nie wyszło. Plany wyrabiania się z robotą na bieżąco mogę sobie... no, niedomówienie takie.

Edit: Naszły mnie czarniawe myśli, czy przypadkiem nie wyląduję na jeszcze jednym szkoleniu w tym tygodniu. Pociąć się idzie.

niedziela, 5 marca 2017

582.Piwa?

Za oknem piękna, lazurowa pogoda. Socrealizm w słońcu wprost promienieje. Warto byłoby wyjść na miasto, przekonać się czy może już wiosna idzie. Choć zerknięcie na tygodniową prognozę pogody sugeruje, że idzie jak robol po wypłacie - zz...z...zyzzakiemmm.

Skończyłem czytać i oglądać bloga Ślązaczka Wędrowniczka. Kurczę, ma chłopak fajnie że umie, chce i łazi tak. Kawałek świata uważnie obejrzał, tyle ciekawych miejsc widział. Podziw i smutna zazdrość. 

A przy okazji jakoś mi smaka na piwo narobił... :-o

Trzeba się zbierać do wyjścia. Tylko w dołku coś gniecie. Jutro znów... wiadomo co.

piątek, 3 marca 2017

581.Element usługi

Ziuuut!
Ziuuuut!
Ziuuuuut!
Dni przelatują jeden za drugim, ani człowiek się obejrzy. Już tylko 2 miesiące do matur. Zwyczajowe westchnienie - kiedy to tak szybko wszystko zleciało? Ledwie przecie ten rocznik do nas przyszedł, a tu już zaraz wyjdzie.

W pracy zmęczenie, napięcie, niepewność, frustracja. Kiedy rozlega się jazgot nienawistników pod adresem nauczycieli, że za mało pracują, zwykle wysuwa się im w odpór argument, że musimy mieć czas na przygotowywanie lekcji, sprawdzanie prac itp. Mam wrażenie, że czas potrzebny jest nam przede wszystkim nie tyle na przygotowywanie lekcji, ile na regenerację psychiczną. To coś, z czego przytłaczająca większość ludzi spoza branży nie zdaje sobie sprawy - jak bardzo obciążająca psychicznie jest ta robota, zwłaszcza dziś. Kiedyś nauczyciel mógł liczyć na ważny dodatek do pensji - wdzięczność, sympatię, szacunek ucznia. Te głaski ogromnie motywowały i regenerowały psychikę nauczyciela. Pensja marna, ale przynajmniej dostawało się ten psychiczny dodatek, który naprawdę mocno napędzał i pozwalał wytrzymać w tym zawodzie kilkadziesiąt lat. W pewnym sensie od uczniów dostawało się energię, którą się na nich wydatkowało. Bilans u większości jakoś się domykał.

Dziś tego na ogół już nie ma. Nie powinniśmy oczekiwać nawet szacunku, o wdzięczności nie wspominając, bo możemy się gorzko rozczarować. Już nawet sympatyczne odnoszenie się do nauczyciela, czy nawet wychowawcy staje się dobrem deficytowym. Dla uczniów naturalne jest udawanie na ulicy, że nie poznają mijanej nauczycielki, bądź wychowawczyni. Kiedyś były to tzw. niewychowane wyjątki, dziś to norma. Dawniej (ale już za mojej zawodowej pamięci) nie były niczym nadzwyczajnym bliższe relacje między uczniami a wychowawcą, aż do spotkań towarzyskich na prywatnym gruncie, nawet wiele lat po skończeniu szkoły. Dziś, wychowawca liczący na zbudowanie bliższych, cieplejszych relacji ze swoimi wychowankami, poważnie ryzykuje głębokie rozczarowanie - uczniom jest potrzebny jako element usługi edukacyjnej, pracownik do innych zdań niż woźna, konserwator lub bufetowa, ale w istocie podobnie jak oni emocjonalnie nieważny.

Pewnie jestem archaicznym dinozaurem, ale uważam, że bez bliższych, emocjonalnych relacji nie da się należycie nauczyć i wychować młodego człowieka.