Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

piątek, 11 listopada 2016

537.Świnie

Czekałem na to wolne, a kiedy nadeszło, nie ulega dla mnie wątpliwości że trzeba popracować, aby z robotą się ogarnąć. Prace same się nie sprawdzą, materiały do lekcji same się nie przygotują. Świnie. 
Dzień mija zaskakująco szybko. Rankiem na dachach i balkonach śnieg - pierwszy leżący śnieg tego roku (wedle belferskiej rachuby czasu). Już tylko (Jeszcze aż...) sześć tygodni do świąt.
Emuś znów odkrył "że mnie zaniedbał". Ciekawa prawidłowość - dochodzi do tego za każdym razem dziewiczo nowego odkrycia kiedy mu się kolejny związek kończy. Przyszedł bidulek się wyżalić, a ja mu nie bardzo mogłem pomóc, bo i jak - musi żałość sobie wypłakać i zaleczyć upływem czasu. 
Znowu się dowiedziałem, że nie powinienem się poddawać i że powinienem znaleźć sobie jakiegoś faceta po 40-tce, bo (w domyśle) jego zdaniem celuję (właśc. celowałem) za młodo i ogólnie za wysoko, a nie mam do tego warunków. Nie mam już siły polemizować z tym - Emuś bardzo przywiązuje się do swoich odkryć i nie odczuwa zbytniej potrzeby ich weryfikacji.

wtorek, 8 listopada 2016

536.Cały ten zgiełk

Zastanawiam się czy się pokrzepiam, czy łudzę, że wyrabiam się z robotą. Osiem klas do sprawdzenia, a w drodze kolejne - koszmar. Dziś zapomniałem, że umówiłem się z uczniem na sprawdzian; on oczywiście nawet nie pisnął, kiedy zacząłem nowy temat. Co i rusz coś ktoś chce, ponadto wychodzą jakieś kwestie wymagające niezwłocznego zajęcia się nimi. Dziś na dyżurze zdałem sobie sprawę, że nie bardzo mogę spojrzeć w bok - tak mi spięło szyję. Już mnie nawet nie śmieszy, kiedy ktoś patrzy na mój plan i wydaje mu się, że wie, że ja przecież tak mało pracuję, bo gdzież tu do 40 godzin! Do tego cały czas to drepcząca nerwowo w tyle głowy obawa, czy od tego zabiegania i psychicznego zmęczenia nie zaczynam się plątać i gadać jakichś głupot. Show must go on - bez względu na to jak się czuję, muszę wyjść na scenę i rolę grać, nie bacząc na to jak mnie i mój przedmiot traktują.

sobota, 5 listopada 2016

535.Kondukt

Matko Boska, znów piątek?! Już? Toż dopiero co był! Oj, już go nie ma, to sobota... Upływ czasu zauważam cyklami zajęć i przyrostem liczby ocen. Nie udało mi się złapać więcej niż sześć godzin snu. Praca to jedyna szansa, żeby na moim pogrzebie zjawiło się więcej niż 5 osób. To jedyny właściwie ślad jaki po mnie choć na troszkę pozostanie - pamięć ludzi z którymi stykam się w pracy. Słabiutki i ulotny, bo ilu nauczycieli, którzy nas uczyli dziś pamiętamy? Na branżowym forum czuję się znów obco, mam poczucie, że nie pasuję do nich swoimi doświadczeniami i dorobkiem życiowym, że w większości żyją jakoś pełniej, bogaciej niż ja. Wiem, że trawa na polu sąsiada jest zawsze bardziej zielona, lecz trudno mi zignorować pustkę i marność życia, które sobie ułożyłem.