Przepiękna pogoda z nieskazitelnym lazurem nieba powinna nastrajać optymistycznie. Urlop powinien dawać wytchnienie i wypoczynek, relaksujący organizm. Wolny czas powinien dawać możliwość oglądania filmów i seriali, na które normalnie braknie głowy i czasu. Wolne ranki powinny dawać możliwość wyspania się. Słowa otuchy i zachęty by "nie rezygnować" powinny skłonić do powrotu do poszukiwań partnera. "Będzie dobrze" powinno podnosić na duchu.
Powinno?
Teoretycznie tak. A w praktyce - ani w ząb. Nie działa.
Kiedy ktoś próbuje mnie pocieszać zaklęciem "będzie dobrze", to jest na najlepszej drodze do uzyskania efektu dokładnie odwrotnego,
zwłaszcza
dla niego w pierwszej kolejności. Bo niewiele wówczas jest w stanie zirytować mnie bardziej od tego zapewnienia.
Nie jestem pewien dlaczego, ale przypuszczam, że może tu działać mechanizm odebrania takiego komunikatu jako lekceważącego problemy pocieszanego. A więc odbiera on go jako coś w rodzaju "To mało ważne, czym się zamartwiasz. Niepotrzebnie przywiązujesz do tego taką wagę. Nie zawracaj sobie tym głowy, zajmij się czymś, a BĘDZIE DOBRZE. Krótko mówiąc twoje problemy to pierdy niegodne uwagi, które same znikną pod działaniem czasu." A stąd już bardzo blisko do brzdąknięcia w strunę niskiego poczucia własnej wartości - "mało ważne powody zmartwienia, mało ważny ty".
Nie jestem pewien dlaczego, ale przypuszczam, że może tu działać mechanizm odebrania takiego komunikatu jako lekceważącego problemy pocieszanego. A więc odbiera on go jako coś w rodzaju "To mało ważne, czym się zamartwiasz. Niepotrzebnie przywiązujesz do tego taką wagę. Nie zawracaj sobie tym głowy, zajmij się czymś, a BĘDZIE DOBRZE. Krótko mówiąc twoje problemy to pierdy niegodne uwagi, które same znikną pod działaniem czasu." A stąd już bardzo blisko do brzdąknięcia w strunę niskiego poczucia własnej wartości - "mało ważne powody zmartwienia, mało ważny ty".