Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

niedziela, 8 grudnia 2013

260.Perpetuum mobile

Jakoś coraz trudniej mi przychodzi pisanie notatek - nie mam o czym. Dzień do dnia podobny, przemykają nie wiadomo kiedy, nic po sobie nie zostawiając - pusta jałowa egzystencja, której jedynym celem jest jej podtrzymanie. Można by rzec - egzystencjalne perpetuum mobile.

Znajomy, który chlebkuje jako treser gimbazy, dosłownie złożył się w pół ze śmiechu, kiedy usłyszał, jak moje kierownictwo zarządziło końcówkę tygodnia przedświątecznego. Powiedział, że w żadnej szkole w której pracował (a kilka ich już było w różnych gminach) normalnych lekcji w piątek nikt nie robił, bo to fikcja jest a nie nauka, gdyż dzieciaki mają już dosyć - są zmęczone miesiącami szkoły w depresyjnej porze roku i nie mogą się doczekać pierwszej dłuższej przerwy, tym bardziej, że okraszonej prezentami. Powiedział, że w jego szkole wigilie klasowe po lekcjach w piątek to większość by olała.

Obejrzałem sobie obie części "Igrzysk śmierci" (drugą w kinie, pierwszą na DVD). Interesująca scenografia, szczególnie pomysły oddania fikcji przyszłości w strojach i fryzurach mieszkańców Kapitolu. Przyszło mi na myśl, że pesymistyczna wizja naszej przyszłości, podobna do ukazanej w filmie, ostatnio wydaje mi się nieco bardziej prawdopodobną, niż wizja pomyślnego, szczęśliwego społeczeństwa. Kiedy patrzę na to jak się u nas podchodzi do poważnych problemów społecznych i perspektyw ewolucji naszego państwa i społeczeństwa, to coraz trudniej przychodzi mi wierzyć, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku.


wtorek, 3 grudnia 2013

259.Konklawe

Jadąc na zajęcia wymarzłem cokolwiek. Niby nie bardzo zimno, ale jak się na wygwizdowie postoi na przystanku - jednym...
                                  drugim...
                                               trzecim...
                                                             czwartym...

to się cokolwiek rześkuchno starym kościom robi.

A niedoleczone zatoki na to Ihahaaaaa! robią.

Permanentny od kilku tygodni ból szyi i głowy - ewidentnie stres mi spina mięśnie, dusi hemohydraulikę i niedotleniona mózgownica drze się w niebogłosy. Staram się brać środki przeciwbólowe tak rzadko jak się da, żeby wątroba japy nie rozdarła, więc nie ma letko.

Ale żeby nie było, że tylko jęczę, to muszę się pochwalić com sobie przyjemnego sprawił. W luterskim sklepie nabyłem słodką czerwoną latarenkę na herbaciane światełko, taką jak poniżej z lewej. Z tym, że w rzeczywistości czerwień jest ciemniejsza. No i w środku jest miseczka a nie szpikulec. Ale to drobiazgi przecie.
Zawsze bardzo lubiłem ogień, świeczki itp. Kiedyś, dziecięciem niewielkiem będąc, gdy oddawałem się pasji fajczenia mokrego drewna (bo suche się skończyło), które dymiło niemiłosiernie, mama spytała: "Co ty tam znowu wyprawiasz?!". Ja zaś z dystyngowanym spokojem odparłem: "Konklawe". Co było zupełnie aktualnym, gdyż się akurat papieżowi Pawłowi VI zmarło. A może Janowi Pawłowi I? W końcu niewielka różnica.

niedziela, 1 grudnia 2013

258.Sam na parkingu

Naruszyłem utrwaloną tradycję zgodnie z którą niedzielne popołudnie i wieczór są przeznaczone na Arbeitfieber na okoliczność zbliżającego się poniedziałku. Postanowiłem odwiedzić Emusia, zamiast miotać się po mieszkaniu między sprawdzaniem po jednej klasówek i zażeraniem emocji słodyczami. To był dobry pomysł, bo zajął mi umysł czym innym. Szkoda, że Emuś niechcący naprowadził rozmowę na niezbyt przyjemne wspomnienia. Wydawało mi się, że mam je już bardziej wyciszone - okazuje się, że emocje wciąż żywe, choć słabsze niż kiedyś. Ale w sumie dobrze że pojechałem - to miły chłopak, przy którym mam, tak rzadką przecież, okazję uśmiechnąć się.

Jednak po wyjściu zrobiło mi się smutno, jak wtedy, kiedy po wycieczce uczniowie rozchodzą się i rozjeżdżają odebrani przez rodziców, odjeżdża autokar i zostaję na parkingu sam, by samotnie, pustą ulicą ruszyć do siebie.
Tekst wieczoru:
"Musisz sobie kogoś znaleźć! Nie możesz JUŻ rezygnować!" powiedział młodzian do równo dwa razy starszego.
 Rozum swoje, emocje swoje. Nie mam już ani nadziei, ani planów. Tempi passati.