Samotny w mej małej celi,

samotny jak ona sama,

samotny idę do świata,

samotny stamtąd powrócę.

poniedziałek, 18 lutego 2013

123.Nie chichraj się, dziadek!

Dano mi do zrozumienia że pajacuję, zamiast wypowiadać się w poważnych i ważkich tematach. Niby należałoby do tego podejść z dystansem, bo to internet, ale... jakoś przykro mi się zrobiło. Od dawna czułem, że trochę nie pasuję do tamtego miejsca, ale myślałem, że mnie akceptują takim jakim jestem. Mogłem się tam poczuć swobodniej, pożartować, a okazuje się, że oczekiwania są bardziej jak od siwych włosów. A co ja poradzę na to, że mnie stare pierdoły*) nudzą?

___________________________________
*) mam na myśli osobowość, a nie wiek metrykalny.

niedziela, 17 lutego 2013

122.Atlanty

Znalazłem w końcu ładne buty. Krytyczny przegląd garderoby ujawnił potrzebę nabycia nowej pary gładkich czarnych derby z licowej skóry. Dotychczas występująca w tej roli para jest już w wieku bardzo zaawansowanym, a poza tym nigdy nie zachwycała. Była tylko nie gwałcącym zbyt brutalnie estetyki budżetowym rozwiązaniem sprzed lat (epoka głodowej pensji).

Dołek dołkiem, ale skoro jeszcze ze sobą nie skończyłem, to w czymś muszę chodzić. I wolałbym, aby but był ładny.

Mój ulubiony Wojas, robiący ładne buty z (ich) segmentów urban i casual, niestety butów bardziej formalnych dla mnie nie robi. Oglądałem, macałem i żaden nie wzbudził we mnie cieplejszych uczuć estetycznych choć tyle, bym chciał je w ręce potrzymać dłużej niż kilka sekund. Z butami mam łatwość błyskawicznej oceny czy but mi się podoba czy nie. Niestety z żadną inną częścią garderoby podobnej umiejętności nie mam.

Szwendałem się po sklepach oglądając różne marki, ale wciąż nic mi się nie podobało. Szukałem prostych derby, bez udziwnień w postaci różnych nakładek i cięć maskujących niedoskonałości fasonu. Gładka, jednolita przyszwa bezlitośnie obnaża wszelkie błędy i niezgrabności.

W końcu znalazłem buty, które mi się spodobały - czarne Atlanty firmy Ecco. Mają piękny obrys w rzucie z góry - żadnych szpiczastych czubów, nosek zaokrąglony, ale nie przesadnie (to nie mają być martensy!), zgrabna krzywizna zewnętrzna. Nie nazwałbym ich może idealnymi, ale są właśnie zgrabne i ładne. Gdybym miał robić buty na stalunek, posłużyłyby mi za wzór dla szewca - w którym kierunku szukać optymalnego kształtu.

W sumie but tworzący wrażenie solidnego, godnego zaufania obuwia, pozwalającego właścicielowi pewnie przemierzać miejskie przestrzenie w codziennych obowiązkach.

(z boku w rzeczywistości wyglądają lepiej niż na powyższym zdjęciu)


Buty z fotografii przedstawiają duży numer, moje 42 wyglądają zgrabniej.


piątek, 15 lutego 2013

121.O formaliźmie i jawnożercach

Dopiero piąty dzień po urlopie, a ja się czuję jakby minęło odeń pięć tygodni. Szaro, paskudnie, nieprzyjemnie. Kiedy wracam do domu na dworze już szarówka, w mieszkaniu trzeba włączyć światło. Smutne to wszystko. Uczniowie bierni, nie chce im się uczyć, nie chce im się pracować - wykańcza mnie zderzanie się z takim murem demotywującym. Część grona peda-gogo też warto by przepędzić jak najdalej. Brak poczucia, że to co robimy ma jakiś nie tylko sens, ale choćby kierunek, bardziej twórczy niż pilnowanie aby w papierach wszystko się zgadzało i na wszystko była podkładka. 

Wyraźnie mi się nasuwa analogia ze szlachtą Rzeczypospolitej: podobnie jak w XVII-XVIII wieku narasta dziś prymat podejścia formalnego, dominacja litery przepisu (i zapisu) nad jego zdroworozsądkową i celową interpretacją. Dominacja tak daleko posuwająca się, że wyłącza zdolność dostrzegania absurdu i debilizmu w takim działaniu. Skończymy jak tamto państwo. Kiedy wyschnie strumień środków unijnych, które zużywamy przecież nie na rozwój, a na poprawę standardu życia publicznego - zaczną się szybko nasilać problemy.

Ciężkawo jest w mojej robocie, ale są szkółki naprawdę oryginalne. Opowiedziano mi niedawno, że w pewnej starej i szacownej placówce, świętującej którąśtam rocznicę powstania 80% uczniów  na czas uroczystości ma opuścić teren szkoły (kina, muzea itp.). Pomysł, żeby świętować święto szkoły bez większości jej społeczności jest dość oryginalny wychowawczo, ale najlepszy jest powód takiego posunięcia. Otóż, zadecydowała obawa, że uczniowie rzucą się na jedzenie przygotowane dla gości i nic dla VIPów nie zostanie. Więc lepiej będzie tych głodomorów i bezczelnych jawnożerców pozbyć się zawczasu - nim się rzucą. Bo przecież na święcie szkoły VIPy są najważniejsi. Smarkateria - won!